• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Głód skrada się nocą
  • Stop podjadaniu przed snem
  • Kolacja bez konsekwencji
  • Menu dla nocnych obżartuchów
  • Jak dobrze wstać!
  • Klaudia Carlos: Dużo śpię, ćwiczę i stosuję dietę
  • Matematyka odchudzania
  • Sprzęt przyjazny sylwetce
  • Kawa i herbata w walce o linię
  • Zrzuciłam  ponad  60 kg, mam się czym pochwalić
  • więcej w tym wydaniu

Pierś do przodu

Superlinia, 9/2009; 56-57
Iwona Chodorowska
  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
Mogą mieć kształt małych okrągłych jabłuszek albo przypominać duże gruszki. Niezależnie od kształtu i rozmiaru, biust jest jednym z atrybutów naszej kobiecości. Co zrobić, gdy podczas odchudzania zaczyna... gwałtownie się zmniejszać, wiotczeć i zamiast jędrnych owoców przypominać ich zwiędłe wspomnienie?

Na początek trzeba powiedzieć jasno: podczas intensywnego odchudzania piersi „chudną”, czy też raczej maleją najszybciej. W zależności od typu budowy kobiety,  pomniejszają się średnio o rozmiar na 10–12 straconych kilogramów (to oczywiście zależy od wagi wyjściowej – bywa, że przy stracie 8 kilogramów biust zmniejsza się minimalnie, a tłuszczyk „leci” z brzucha i pupy). Dla jednych to fatalna wiadomość, ale są przecież i panie z monstrualnym biustem, które marzą o tym, aby zmniejszyć go choćby o jeden rozmiar. Bóle kręgosłupa, odparzenia, trudności w uprawianiu sportu, niewybredne męskie komentarze, staniki szyte na miarę... Nie każdy to lubi. Są jednak też kobiety, które pomimo nadwagi nie narzekają na rozmiar swoich piersi. Czy one również skazane są podczas odchudzania na jednoczesną akcję „pomniejszania” biustu?

No cóż, choć chcielibyśmy mieć dla was receptę na wszystko, w tym wypadku prawda jest taka, że... nie ma reguły. Wszystko zależy od budowy piersi. Składają się one z tkanki gruczołowej i tkanki tłuszczowej (to ona przede wszystkim decyduje o wielkości biustu, dlatego kobiety nawet z bardzo małymi, ale zdrowymi piersiami mogą karmić dzieci). Wygląd, kształt, a co najbardziej zaskakujące, również wielkość biustu zmienia się przez całe życie. Decydują o nim wahania hormonalne, ilość wody w organizmie, no i waga. Gdy ta rośnie, rosną też piersi. Niestety, zazwyczaj tyjemy szybko niemal wszędzie, a „chudną” najszybciej piersi. W utrzymaniu ich kształtu pomóc na pewno może mądre (czytaj: wolne) odchudzanie. Wszelkie drakońskie diety cud, podczas których tracisz  szybko kilogramy, obarczone są ryzykiem efektu jojo oraz rozstępami i wiotczeniem biustu. Stosując zaś zbilansowaną dietę, podczas której  tracisz np. 1,5 kilograma na tydzień, będziesz miała czas na to, aby odpowiednio zadbać o piersi. Pamiętaj też o doborze wygodnego, wyprofilowanego stanika z szerokimi ramiączkami, który, utrzymując piersi na swoim miejscu, będzie je również modelował.
Choć mamy niewielki wpływ na rozmiar piersi, możemy sprawić, że staną się bardziej jędrne, kształtne, a skóra – gładka i sprężysta. Trzeba jednak będzie nad tym trochę popracować...

Krok 1 Masuj!

Jeśli planujesz zrzucenie kilkunastu lub więcej kilogramów, wyrób sobie nawyk masowania biustu. Najlepiej włosienną rękawicą pod prysznicem. Masaż strumieniem chłodnej wody też działa ujędrniająco. Również palcami, okrężnymi ruchami od góry do dołu. Co kilka dni rób delikatny piling. Wykluczone są preparaty gruboziarniste, które mogą podrażniać i powodować zaczerwienienie dekoltu – lepsze będą te przeznaczone do twarzy i skóry wrażliwej (taką masz przecież na piersiach!). Masaż suchym ręcznikiem skóry na biuście (tak jak na pupie i brzuchu), sprawi, że krew zacznie żywiej krążyć, a skóra uzyska ładny, zdrowy koloryt. Możesz też użyć do masażu soli morskiej, oliwki dla dzieci lub zwykłej oliwy. Istnieją specjalne olejki do masażu. A najlepiej – namów na taki seans... partnera. Będzie zachwycony!

Krok 2 Wcieraj!

Żaden krem nie sprawi, że twoja sylwetka zmieni się znacznie, piersi urosną, pupa zmaleje itd. Ale na pewno mogą pomóc one w tym, aby skóra, zamiast nieładnie zwisać, stała się bardziej napięta i jędrna. Preparatów na „porost” piersi jest mniej niż tych, które mają je ujędrnić i unieść. I słusznie. Biust  nie urośnie w cudowny sposób o kilka rozmiarów po zastosowaniu żelu. I vice versa – jeśli nosisz stanik w rozmiarze 90D, kosmetyki nie wygrają z prawem grawitacji.

Czy warto więc inwestować w kremy? Jak najbardziej! Ich nowoczesne formuły są bowiem dostosowane do wiotkiej, cienkiej skóry na biuście, która ma tendencję do rozciągania. Wzmacniają ją, zapobiegają rozstępom i zmniejszają te już istniejące. Dodatkowo, wiele kremów i żeli do pielęgnacji biustu daje efekt liftingu. Na rynku pojawiają się też kremy aktywnie działające na komórki tłuszczowe piersi, co sprawia, że rzeczywiście ich rozmiar nieco się powiększa. Choć efekty widać gołym okiem, biust jest pełniejszy tylko dopóty, dopóki stosujesz kosmetyk.

Krok 3 Ćwicz!

Biustu nie wyćwiczysz tak, jak brzucha czy pośladków, ponieważ nie jest on umięśniony. Możesz jednak zadbać o to, aby utrzymać w dobrej kondycji mięśnie podtrzymujące piersi. Zapobiegnie to ich opadaniu. Codzienna porcja damskich pompek (różnią się one od klasycznych tym, że nogi opierasz nie na stopach, a na kolanach, co znacznie ułatwia wykonywanie ćwiczenia) oraz ściskanie gumowej piłeczki z łokciami prostopadle ustawionymi do podłoża na wysokości ramion, dadzą znakomite efekty. Sporty, które mają dobry wpływ na kondycję biustu, to pływanie i wiosłowanie. Na siłowni trener dobierze ci specjalne ćwiczenia na atlasie i na „suchych wiosłach”. Dobre są też  hantle (o wadze od kilograma do dwóch). Ujmij je w dłonie, rozłóż szeroko ręce, a następnie powoli złączaj je na wysokości biustu. Zrób 3 serie po 10 razy.

Krok 4 Interweniuj!

Jeśli zbyt późno zorientowałaś się, że w czasie odchudzania biust traci jędrność, ratunkiem są zabiegi w gabinecie kosmetycznym. I to bez skalpela! Tzw. redukcja piersi, czyli  zmniejszanie chirurgiczne, jest zabiegiem dość inwazyjnym – zaleca się go tylko osobom z tzw. przerostem biustu. Reszcie pań polecamy masaże i maski z wysoko skoncentrowanymi składnikami: np. odżywiająco-ujędrniający Biust Alga Mineral Mask, napinający skórę Mask Biust Bio Lifting, remodelujący i silnie ujędrniający zabieg z maską gipsową oraz liczne zabiegi wzmacniające i napinające tkankę łączną. Większość masek zawiera spirulinę i krzem, które uelastyczniają skórę, albo odżywczy glikolowy ekstrakt z alg morskich.

Tego biust nie lubi!

1. Gorących długich kąpieli, które sprawiają, że skóra staje się przesuszona i wiotka.
2. Opalania. Skóra piersi zawiera niewiele melanocytów, czyli komórek wytwarzających brązowy barwnik chroniący przed promieniowaniem słonecznym.
Jeśli jednak zdecydujesz się opalać topless, używaj kremów z filtrem o znacznie wyższym faktorze niż ten, którym smarujesz resztę ciała.
3. Nieodpowiedzialnego odchudzania i drakońskich diet. Szybki spadek wagi spowoduje, że tak samo szybko opadną twoje piersi. A nie o to przecież chodzi!

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt