• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Głód skrada się nocą
  • Stop podjadaniu przed snem
  • Kolacja bez konsekwencji
  • Menu dla nocnych obżartuchów
  • Jak dobrze wstać!
  • Klaudia Carlos: Dużo śpię, ćwiczę i stosuję dietę
  • Matematyka odchudzania
  • Sprzęt przyjazny sylwetce
  • Kawa i herbata w walce o linię
  • Zrzuciłam  ponad  60 kg, mam się czym pochwalić
  • więcej w tym wydaniu

Ekologiczna od stóp do głów

Superlinia, 9/2009; 50-53
Krystyna Bursztynowicz
  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
Olej z pestek winogron, miód, sól, sok z cytryny, olejek pomarańczowy... Czy to początek przepisu na smaczną potrawę? Nie, to receptura kosmetyku spod znaku eko! Brzmi apetycznie, ale czy działa? Spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie.

Najpierw dobrze by było dokładnie wyjaśnić, o czym będzie mowa w tym tekście, ale to... niemożliwe. Na razie brak prawnych uregulowań, dotyczących definicji kosmetyku naturalnego (inne stosowane nazwy to: kosmetyki organiczne, ekologiczne, biokosmetyki, ekokosmetyki). Na szczęście z grubsza wiadomo, o co chodzi: o kosmetyki produkowane z surowców naturalnych, roślinnych, bez chemii i bez przemocy wobec zwierząt, z poszanowaniem nie tylko ich użytkowników, ale także środowiska naturalnego. A zatem do dzieła!

Dobry pokarm
Można przyjąć, że kosmetykami naturalnymi pierwsi zainteresowali się ludzie, którzy chcieli prowadzić zdrowy tryb życia i zdrowo się odżywiać. Skoro karmili swoje ciała warzywami i owocami hodowanymi bez nawozów chemicznych i pestycydów, produktami spożywczymi bez polepszaczy i konserwantów, w taki sam sposób chcieli karmić swoją skórę. Tego rodzaju kosmetyków potrzebowali także wegetarianie (osoby nie jedzące mięsa, sprzeciwiające się przemocy wobec zwierząt, a także wykorzystywaniu ich do badania różnych substancji w laboratoriach), a przede wszystkim weganie (którzy nie tylko nie jedzą mięsa, ale też nie używają żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego).

Wiedza o zdrowym odżywianiu i zdrowym trybie życia upowszechniała się coraz bardziej. Masowe występowanie nafaszerowanych chemią produktów hi-tech zaczęło budzić niepokój. Naukowcy coraz wnikliwiej przyglądali się temu wszystkiemu, czego na co dzień używa przeciętny mieszkaniec naszej planety. Wiele produktów pomyślnie przeszło te testy, ale też wiele dostało żółtą albo i czerwoną kartkę. W efekcie zaczęto na większą skalę produkować żywność określaną jako „zdrowa” i... właśnie ekokosmetyki. W poszukiwaniu źródła wiecznej młodości i wiecznego zdrowia wrócono do natury. 

Jak najprościej
W kosmetykach naturalnych używa się przede wszystkim składników roślinnych, rzadziej tych pozyskiwanych od żywych zwierząt (miodu, wosku pszczelego, mleka, lanoliny – tłuszczu z wełny owiec). Dlatego nie znajdziesz w ich recepturze np. tłuszczu z norek czy z żółwi, bo choć nie są wytworami laboratorium chemicznego, to jednak pozyskuje się je z zabitych zwierząt. Rośliny powinny być uprawiane bez chemii, w nieskażonej okolicy, a po zebraniu nie mogą być poddawane skomplikowanym procesom technologicznym ani chemicznym. Czasem w laboratoriach wykorzystuje się zapomniane receptury ludowe, czasem tworzy kosmetyki od podstaw. Zawsze chodzi o to, by nie były one zbyt skomplikowane i nie działały na skórę brutalnie. Dążenie do prostoty widać najwyraźniej wtedy, kiedy czyta się listę składników. Znajdziesz tam np. olej ze słonecznika, wyciąg z rozmarynu, kaolin, olejek lawendowy, a nie dwupolimetan, chlorohydrobenzen czy barwniki identyczne z naturalnymi.

W składzie kosmetyku bio znajdziesz:
• co najmniej 95 proc. składników naturalnych
• co najmniej 50 proc. składników roślinnych pochodzących z upraw ekologicznych
(wtedy jest to kosmetyk ekologiczny) albo co najmniej 95 proc. składników roślinnych pochodzących z upraw ekologicznych (wtedy jest to kosmetyk organiczny)
• wyłącznie rośliny niemodyfikowane genetycznie i oleje tylko roślinne
• jedynie naturalne barwniki i substancje zapachowe
• nieliczne naturalne konserwanty (zaledwie kilka zostało dopuszczonych do użytku)
• składniki nietestowane na zwierzętach
• wyłącznie składniki roślinne (wtedy są to kosmetyki wegańskie!) albo pochodzenia zwierzęcego, pozyskiwane od żywych zwierząt
• zero pochodnych ropy naftowej, np. parafiny i zero emulgatorów PEG
• surowce nieodkażane naświetlaniem radioaktywnym

Zanim trafią do słoiczka
Przygotowanie tych wyjątkowych preparatów zaczyna się już na polu uprawnym, na łące, w lesie, na plantacji, skąd będą zbierane rośliny. W odpowiedni sposób uprawiana jest ziemia, na której rosną zioła używane w procesie produkcyjnym. Wokół sadzone są drzewa znane z tego, że emanuje z nich dobra energia. Ważne, by w okolicy gnieździły się ptaki, które pomogą pozbyć się owadzich szkodników. A kiedy przychodzi pora kwitnienia, w pobliżu ustawia się ule, by pszczoły zapyliły rośliny i zebrały nieskażony miód, również wykorzystywany w recepturach. Niejednokrotnie kwiaty, liście czy korzenie są zbierane ręcznie i od razu na miejscu przetwarzane, by nie straciły nic ze swoich cennych właściwości. Jeśli jakieś składniki są sprowadzane z daleka, producenci przestrzegają zasad Fair Trade (sprawiedliwego handlu). Dbają o to, by godziwie płacić rolnikom, od których je kupują. Pomijają pośredników, co korzystnie wpływa na cenę surowca. Pilnują, by pozyskiwanie tego surowca nie powodowało degradacji środowiska naturalnego. 

Przyjazne dla planety
Producenci i użytkownicy kosmetyków naturalnych mają jeszcze jedną niebagatelną zasługę. Tylko w nieznacznym stopniu przyczyniają się do zanieczyszczenia środowiska. Procesy technologiczne w fabrykach tych kosmetyków nie są energo- ani materiałochłonne. Nie ma mowy o emitowaniu trujących odpadów. Większość opakowań nadaje się do recyklingu – a np. w Niemczech nie zaskakuje nikogo fakt, że klientka przychodzi do sklepu z opróżnionym słoiczkiem, który na miejscu zostaje ponownie napełniony. Preparaty są biodegradowalne, więc również nie zanieczyszczają środowiska.

Parabenom „stop!”
To najpopularniejsze konserwanty stosowane w większości kosmetyków – i tych tanich, i tych drogich. Są pochodnymi ropy naftowej. Coraz częściej naukowcy mówią, że mogą być szkodliwe dla zdrowia. Tym bardziej że używamy coraz więcej kosmetyków, więc te nieprzyjazne naszym organizmom składniki kumulują się. Jeśli zatem zobaczysz na kosmetyku napis „nie zawiera PABA” albo „PABA free” – kupuj! Jeśli napisu nie ma, przeczytaj spis składników. Nazwy: methylparaben, propylparaben, powinny sprawić, że odłożysz kosmetyk na półkę. 

Trudna miłość
Skoro kosmetyki spod znaku eko mają tyle zalet, wszyscy z entuzjazmem powinniśmy ich używać. Dlaczego tak nie jest? Powodów – mniej lub bardziej oczywistych – jest kilka. Przede wszystkim dopiero zdobywają one popularność, ponieważ w Polsce weszły na szerszy rynek stosunkowo niedawno. Nie są powszechnie dostępne: nie stoją na półce supermarketu ani drogerii w niewielkim miasteczku. Kupić je można przede wszystkim w sklepach z żywnością naturalną (popularnych tylko w dużych miastach) i przez internet (wiele osób nie ma nawyku kupowania w taki sposób, a poza tym kosmetyk przed nabyciem go chciałoby się zobaczyć, powąchać).

Nie mają wsparcia reklamowego, tylko czasem gwiazda (np. Gwyneth Paltrow, Julia Roberts) w wywiadzie wspomni, że używa jakiegoś produktu organicznego. Za to można mieć pewność, że robi to zupełnie bezinteresownie, a polecany produkt jest świetny. Wyglądają niezbyt efektownie. Ich opakowania są proste, z etykietkami drukowanymi na niebielonym papierze z makulatury. No cóż, może za bardzo lubimy pozłotki i wymyślne pudełeczka. Warto sobie jednak uzmysłowić, że to nie ładne pudełko działa na skórę.

Bywa, że kosmetyki te nie są najprostsze w obsłudze. Krem czy oliwkę trzeba dość długo wmasowywać, szampon się nie pieni, balsam do ciała nie pachnie jak cukiereczek i nie ma błękitnego jak niebo koloru. A na efekty ich używania trzeba czekać nieco dłużej. Za kiedy już się pojawią, są trwale i widoczne! No i najmocniejszy argument: cena. Powszechna opinia głosi, że są to preparaty drogie i bardzo drogie. Kosmetyki eko, tak jak wszystkie inne, mają jednak zróżnicowane ceny. Bez trudu można znaleźć krem czy szampon, na które cię stać.

Wybrane kosmetyki bio dostępne w Polsce
Ava
- pierwsza i jedyna na razie polska firma, która dostała certyfikat Ecocert za serię Eco Linea.
Cattier
- specjalnością tej francuskiej firmy są kosmetyki zawierające glinki. Popularnością cieszy się także linia dla dzieci.
Dr. Hauschka
- marka niemiecka, której krem różany stał się superpopularny na obu półkulach. Poza preparatami do pielęgnacji twarzy i ciała w ofercie są kosmetyki kolorowe.
Femi
- polska firma założona przez farmaceutkę. Oprócz kosmetyków ma w ofercie olejki eteryczne, oleje roślinne oraz naturalne kadzidełka o szlachetnych zapachach.
Lavera
- jakość produktów tej niemieckiej marki potwierdzają bardzo dobre oceny w testach i nagrody na targach. W ofercie produkty pielęgnacyjne i do makijażu.
Pat & Rub
- firma założona przez Kingę Rusin ma w ofercie kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów. Swoje produkty sprzedaje wyłącznie w sieci Sephora. 
Patyka
- w ofercie tej francuskiej firmy jest luksusowa linia do pielęgnacji twarzy oraz linia do twarzy i ciała dla całej rodziny.
Primavera
- kolejna firma niemiecka. Ma szczególnie bogatą ofertę produktów do aromaterapii.
Sanoflore
marka francuska, produkuje nie tylko kosmetyki, ale także mieszanki ziołowe do picia oraz czyste olejki eteryczne.
 UnMei
- francuskie kosmetyki, w których wykorzystuje się przede wszystkim olejki eteryczne i oleje roślinne.
Weleda
- jedna ze starszych marek niemieckich. Wykorzystuje rośliny uprawiane biodynamicznie, tj. bez użycia maszyn rolniczych.

Z certyfikatem naturalnie!
Ponieważ mimo wszystko moda na kosmetyki naturalne się upowszechnia, wielu nieuczciwych producentów zwietrzyło już dobry interes i próbuje zarabiać, oszukując klientów. Celowo pakują swoje produkty w opakowania naśladujące stylem opakowania eko, a w nazwach używają określeń: „naturalny”, „ekologiczny” itd. Oczywiście, nie mogą podawać fałszywych danych dotyczących składu preparatu. Ale dużymi literami piszą na kosmetyku np.: „Zawiera naturalne olejki eteryczne”, a o tym, że ma w składzie także parabeny i parafinę, dowiesz się dopiero wtedy, kiedy przeczytasz listę składników! Bądź zatem świadomą ekokonsumentką i nie daj się nabić w ekobutelkę! Gwarancją jakości jest zawsze umieszczony na opakowaniu znaczek jednej z organizacji uprawnionych do certyfikowania produktów eko. Są to choćby Demeter, Ecocert, BDIH, Soil Association, AIAB (wśród polskich kosmetyków certyfikat posiada tylko seria Eco Linea Laboratorium AVA: zdobycie certyfikatu jest kosztowne i czasochłonne).

Uwaga! Zwróć uwagę, że krem, szampon czy tonik sprzedawany w aptece nie musi być ekologiczny. Najczęściej oferowane są tam preparaty do skóry ze specyficznymi problemami, a ich wytwarzanie rządzi się zupełnie innymi prawami. Nie jest też gwarantowane, że kosmetyk ekologiczny cię nie uczuli. Także to, co naturalne, może skórze nie odpowiadać!

O roli, jaką w naturalnych kosmetykach pełnią olejki eteryczne

Hanna Łopuchow; Laboratorium Farmaceutyczno-Kosmetyczne FEMI:

Jednym z najważniejszych składników kosmetyków naturalnych są olejki eteryczne, czyli uzyskiwane z różnych części roślin (np. kwiatów, liści, kory, korzeni) mieszanki związków lotnych o intensywnym zapachu. Mają one tę wyjątkową właściwość, że przenikają przez naskórek do głębszych warstw skóry. Dlatego tak skutecznie pielęgnują i pomagają uporać się z różnymi dolegliwościami. Ich znaczenie dla kosmetyków naturalnych (i kosmetyków w ogóle) jest nie do przecenienia.
Olejki odgrywają ważną rolę w pielęgnowaniu cery tłustej i trądzikowej. Po pierwsze, hamują rozwój bakterii, a po drugie – wspomagają gojenie się wyprysków i zapobiegają powstawaniu blizn oraz przebarwień. Wpływają też na psychikę, bo pomagają radzić sobie ze stresem, co dla osób z problemami skórnymi jest bardzo ważne. Pracę gruczołów łojowych regulują olejki z drzewa sandałowego i różanego, paczulowy, ylangowy, lawendowy i geraniowy.
Na skórę suchą dobroczynnie działają olejki z szałwii muszkatołowej i drzewa sandałowego. Jeżeli jest ona skłonna do podrażnień, kojąco wpłyną olejki z rumianku, lawendy i neroli (z kwiatów gorzkiej pomarańczy).
Cerze z rozszerzonymi naczynkami zwykle doskonale służą olejki różany i cyprysowy. 
A kiedy na skórze suchej pojawiają się zmarszczki, warto użyć olejków wetiwerowego, z neroli i kadzidłowca.
Cera dojrzała, starzejąca się, będzie lepiej zregenerowana, dotleniona i odżywiona dzięki olejkowi jaśminowemu, z szałwii muszkatołowej, geraniowemu, jałowcowemu i rozmarynowemu.

Olejki stosuje się po rozpuszczeniu ich w olejach roślinnych (np. migdałowym, z pestek winogron, z jojoby, z awokado), które także pielęgnują skórę i dostarczają jej substancji odżywczych. Taka mieszanka jest bardzo dobrze przyswajana – działa wyjątkowo skutecznie. Olejki eteryczne nadają zapach kosmetykom naturalnym. Często są również naturalnymi konserwantami.

Kosmetyki naturalne, a ciąża oraz pielęgnacja nimi dzieci

Katarzyna Rodak www.biouroda.pl:

Z moich obserwacji wynika, że często kobiety po raz pierwszy sięgają po kosmetyki naturalne, kiedy spodziewają się dziecka. Zaczynają się interesować tym, co jedzą, żeby maluszek rozwijał się prawidłowo. Starają się żyć zdrowo, a więc i zdrowo pielęgnować ciało. Wiadomo, że niektóre składniki kosmetyków mogą przenikać przez skórę. Dlatego sądzę, że sprawa preparatów pielęgnacyjnych i do makijażu używanych przez ciężarne wymaga jeszcze dokładnego zbadania. Nie bez powodu francuska minister zdrowia zasugerowała w ubiegłym roku, żeby na niektórych kosmetykach (po przebadaniu!) umieszczać logo: „Nie dla kobiet w ciąży”. 
Jestem matką trójki maluchów, więc doskonale wiem, jak delikatną mają one skórę i jak łatwo popełnić błąd, starając się o nią dbać. Mojego pierwszego synka smarowałam z upodobaniem wieloma kosmetykami dla dzieci. To spowodowało... przenawilżenie jego skóry. Dopiero mądry pediatra wyjaśnił mi, że dzieciom nie są wcale potrzebne dziesiątki kosmetyków. Ponieważ ich skóra jest superdelikatna i dopiero uczy się rozpoznawania, co jest dla niej dobre, a co nie, należy ograniczać jej kontakt z substancjami nie tylko chemicznymi, ale także naturalnymi. Na pewno dobrze służy jej olej ze słodkich migdałów, a spośród olejków eterycznych rumiankowy. Młodym mamom zalecam czytanie listy składników. Może się zdarzyć i tak, że kosmetyk nazwany oliwką albo olejkiem dla dzieci zawiera przede wszystkim parafinę! Naprawdę łatwo jest rozszyfrować kosmetyk, znając kilka podstawowych nazw składników – zwłaszcza tych niepożądanych.

Kosmetyki naturalne gwarantują nie tylko efektywną, ale i bezpieczną pielęgnację ciała. Dlatego szczególnie chętnie sięgają po nie młode mamy.

Sklepy internetowe z kosmetykami bio
np. www.biouroda.pl, www.primavera.com.pl, www.weleda.pl, www.greenplanet.pl, www.lavera.com.pl

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt