• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Głód skrada się nocą
  • Stop podjadaniu przed snem
  • Kolacja bez konsekwencji
  • Menu dla nocnych obżartuchów
  • Jak dobrze wstać!
  • Klaudia Carlos: Dużo śpię, ćwiczę i stosuję dietę
  • Matematyka odchudzania
  • Sprzęt przyjazny sylwetce
  • Kawa i herbata w walce o linię
  • Zrzuciłam  ponad  60 kg, mam się czym pochwalić
  • więcej w tym wydaniu

To pierwszy krok w lepszą przyszłość

Superlinia, 9/2009; 34-37
  • Przed, fot. zbiory prywatne
  • 1 Spodnie 59,90 zł, kurtka 99,90 zł, podkoszulek 29,90 zł, Zara; buty 159 zł, torebka 99 zł, Nine West; naszyjnik 89 zł, Pretty Girl; kolczyki 6,90 zł, Lolita
więcej zdjęć
Wiele razy wzruszałam się, czytając historie sukcesu innych czytelniczek „SuperLinii”. Chciałam tak jak one odzyskać sylwetkę i pewność siebie. Gdy mi się udało, uwierzyłam, że to dopiero początek realizacji marzeń. Może teraz uda mi się również odkryć w sobie choć jedną rzecz, z której mogłabym być dumna. Jestem już na dobrej drodze.

modelka: nasza Czytelniczka Agnieszka

wiek:      32    lata
wzrost:   172    cm
waga:     66    kg
biust:     105    cm
talia:      86    cm
biodra:   97    cm

Przeraziłam się, gdy wskazówka wagi pokazała 90 kilogramów, a ja miałam trudności z zakładaniem butów. Na dodatek w sklepach nie mogłam znaleźć na siebie ciuchów. Te, które mi się podobały, rzadko można było kupić w rozmiarze większym niż 40. Te, w które udało mi się wcisnąć, nadawały się dla kobiet grubo po pięćdziesiątce. Nie lubiłam swojego odbicia w lustrze. A przecież kiedyś byłam zgrabną i atrakcyjną dziewczyną, ale po urodzeniu dwóch córeczek przeobraziłam się w monstrum.

Mój patent na zwycięstwo
Musiałam coś z tym w końcu zrobić. Nie mogłam cały czas odwracać wzroku od luster, uciekać przed obiektywem aparatu. Swoje zmagania zaczęłam od diety pszenicznej, której zadaniem było oczyścić mój organizm z toksyn. Przez dziesięć dni jadłam tylko pszenicę. Później ze swojego codziennego menu wyeliminowałam ziemniaki i pieczywo. Nauczyłam się jeść pięć małych posiłków, polubiłam jogurt naturalny z musli i chude, gotowane mięso. Pochłaniałam niskokaloryczne surówki i sałatki. Ostatni posiłek jadłam o 17. Najpierw nie było łatwo: w moich napadach głodu wspomagałam się suplementami diety, które hamowały apetyt. Ale już po miesiącu mój żołądek skurczył się i świetnie zaczęłam sobie radzić bez tabletek. Chudłam! Średnio 2 kilogramy na miesiąc. Zrzuciłam 17 i cały czas działam, bo chciałabym zejść do 65.

Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej

W pewnym momencie wskazówka wagi zatrzymała się, ale moje ciało topniało nadal – efekty widziałam po nowo kupionych ubraniach, które stawały się coraz luźniejsze. Znów polubiłam swoje odbicie w lustrze i w sklepowych witrynach. Znów nie wstydzę się obiektywu, a męża proszę o fotografowanie moich osiągnięć.
Teraz przyszła pora, żeby wyrzeźbić sylwetkę, pozwolić rosnącym mięśniom na spalenie resztek tłuszczyku. Lubię ćwiczyć, ale w tych swoich ćwiczeniach nie jestem konsekwentna: mój system pracy nie pozwala regularnie chodzić na zorganizowane zajęcia. Jednak podczas stosowania diety nie tylko schudłam, ale i nauczyłam się czegoś nowego o sobie: wiem, że jestem silna i tak, jak udało mi się zapanować nad podjadaniem, uda mi się znaleźć czas na aktywność fizyczną. Na razie odkryłam uroki jazdy rowerem – na rowerowych wycieczkach nie tylko spalam tkankę tłuszczową, ale również wyciszam się i relaksuję.

Sukces: efekt domina

Wierzę, że to dopiero początek pozytywnych zmian w moim życiu. Zaczęłam je od siebie i wciąż ciężko pracuję nad tym, jaka jestem i kim chciałabym być. Wymarzona utrata wagi bardzo mnie uskrzydliła. Dodała siły, aby dalej brnąć pod górę mojego życia i wciąż pokonywać nowe pagórki. Jak ich nie zdobędę od razu, nie poddaję się, tylko wciąż szukam nowych rozwiązań, które umożliwią mi pokonanie ich w inny sposób. Coraz wyżej też stawiam sobie poprzeczki i każdą staram się przeskoczyć, bo wiem, że mam szansę i że zawsze warto próbować.

Sprzymierzeńcy odchudzania

Upór
Tylko konsekwentne wprowadzanie w życie zmian i trzymanie się ich już zawsze (drobne odstępstwa mogą być wyjątkiem potwierdzającym regułę) gwarantuje   sukces.

Uznanie innych
Najbardziej mnie mobilizowało i cieszyło, gdy przyjaciele i znajomi spotykani na ulicy lub w pracy pytali: „Jak tego dokonałaś?!” Dzięki nim miałam siłę i chęci walczyć dalej.

Suplementy
Zabijając głód i zmniejszając apetyt, pomogły mi przetrwać najtrudniejszy, początkowy okres odchudzania, kiedy organizm dopominał się o dawne, duże porcje jedzenia.

zdjęcia: Piotr Ratajski/Overline, stylizacja i makijaż: Katarzyna Misiak, fryzura: Magdalena Wochna, salon Beaty Potocznej Corte del Sole

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt