-
- Przed, fot. zbiory prywatne
-
- 1 Spodnie 59,90 zł, kurtka 99,90 zł, podkoszulek 29,90 zł, Zara; buty 159 zł, torebka 99 zł, Nine West; naszyjnik 89 zł, Pretty Girl; kolczyki 6,90 zł, Lolita
modelka: nasza Czytelniczka Agnieszka
wiek: 32 lata
wzrost: 172 cm
waga: 66 kg
biust: 105 cm
talia: 86 cm
biodra: 97 cm
Przeraziłam się, gdy wskazówka wagi pokazała 90 kilogramów, a ja miałam trudności z zakładaniem butów. Na dodatek w sklepach nie mogłam znaleźć na siebie ciuchów. Te, które mi się podobały, rzadko można było kupić w rozmiarze większym niż 40. Te, w które udało mi się wcisnąć, nadawały się dla kobiet grubo po pięćdziesiątce. Nie lubiłam swojego odbicia w lustrze. A przecież kiedyś byłam zgrabną i atrakcyjną dziewczyną, ale po urodzeniu dwóch córeczek przeobraziłam się w monstrum.
Mój patent na zwycięstwo
Musiałam coś z tym w końcu zrobić. Nie mogłam cały czas odwracać wzroku od luster, uciekać przed obiektywem aparatu. Swoje zmagania zaczęłam od diety pszenicznej, której zadaniem było oczyścić mój organizm z toksyn. Przez dziesięć dni jadłam tylko pszenicę. Później ze swojego codziennego menu wyeliminowałam ziemniaki i pieczywo. Nauczyłam się jeść pięć małych posiłków, polubiłam jogurt naturalny z musli i chude, gotowane mięso. Pochłaniałam niskokaloryczne surówki i sałatki. Ostatni posiłek jadłam o 17. Najpierw nie było łatwo: w moich napadach głodu wspomagałam się suplementami diety, które hamowały apetyt. Ale już po miesiącu mój żołądek skurczył się i świetnie zaczęłam sobie radzić bez tabletek. Chudłam! Średnio 2 kilogramy na miesiąc. Zrzuciłam 17 i cały czas działam, bo chciałabym zejść do 65.
Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej
W pewnym momencie wskazówka wagi zatrzymała się, ale moje ciało topniało nadal – efekty widziałam po nowo kupionych ubraniach, które stawały się coraz luźniejsze. Znów polubiłam swoje odbicie w lustrze i w sklepowych witrynach. Znów nie wstydzę się obiektywu, a męża proszę o fotografowanie moich osiągnięć.
Teraz przyszła pora, żeby wyrzeźbić sylwetkę, pozwolić rosnącym mięśniom na spalenie resztek tłuszczyku. Lubię ćwiczyć, ale w tych swoich ćwiczeniach nie jestem konsekwentna: mój system pracy nie pozwala regularnie chodzić na zorganizowane zajęcia. Jednak podczas stosowania diety nie tylko schudłam, ale i nauczyłam się czegoś nowego o sobie: wiem, że jestem silna i tak, jak udało mi się zapanować nad podjadaniem, uda mi się znaleźć czas na aktywność fizyczną. Na razie odkryłam uroki jazdy rowerem – na rowerowych wycieczkach nie tylko spalam tkankę tłuszczową, ale również wyciszam się i relaksuję.
Sukces: efekt domina
Wierzę, że to dopiero początek pozytywnych zmian w moim życiu. Zaczęłam je od siebie i wciąż ciężko pracuję nad tym, jaka jestem i kim chciałabym być. Wymarzona utrata wagi bardzo mnie uskrzydliła. Dodała siły, aby dalej brnąć pod górę mojego życia i wciąż pokonywać nowe pagórki. Jak ich nie zdobędę od razu, nie poddaję się, tylko wciąż szukam nowych rozwiązań, które umożliwią mi pokonanie ich w inny sposób. Coraz wyżej też stawiam sobie poprzeczki i każdą staram się przeskoczyć, bo wiem, że mam szansę i że zawsze warto próbować.
Sprzymierzeńcy odchudzania
Upór
Tylko konsekwentne wprowadzanie w życie zmian i trzymanie się ich już zawsze (drobne odstępstwa mogą być wyjątkiem potwierdzającym regułę) gwarantuje sukces.
Uznanie innych
Najbardziej mnie mobilizowało i cieszyło, gdy przyjaciele i znajomi spotykani na ulicy lub w pracy pytali: „Jak tego dokonałaś?!” Dzięki nim miałam siłę i chęci walczyć dalej.
Suplementy
Zabijając głód i zmniejszając apetyt, pomogły mi przetrwać najtrudniejszy, początkowy okres odchudzania, kiedy organizm dopominał się o dawne, duże porcje jedzenia.
zdjęcia: Piotr Ratajski/Overline, stylizacja i makijaż: Katarzyna Misiak, fryzura: Magdalena Wochna, salon Beaty Potocznej Corte del Sole


