Klaudia Carlos - Prezenterka TVN i TVN24, wykładowca Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, tancerka Warszawskiej Opery Kameralnej, autorka książki „Domowy fitness” i współautorka dwóch innych książek poradniczych dla kobiet. Autorka cyklu programów TV „Pokochać taniec” emitowanych w TVP. Żona Dariusza Macheja, solisty m.in. Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Mama dwunastoletniego Antka
Ma pani wspaniałą figurę. Domyślam się, że to wynik regularnego ruchu, uprawianego już od najmłodszych lat, od szkoły baletowej w rodzinnym Poznaniu.
Przedtem była gimnastyka artystyczna w szkole mistrzostwa sportowego. A po skończeniu szkoły baletowej przez kilka lat występowałam w zespole Mazowsze. Teraz tańczę w Warszawskiej Operze Kameralnej. Cały czas więc się ruszam.
Jakie ćwiczenia robi pani na co dzień?
Opisałam je w książce „Domowy fitness”. Pozwala ona skomponować zestaw ćwiczeń, które można wykonywać w domu. Podzielona jest na trzy moduły, każdy z nich dotyczy innych partii mięśni. Zawarłam w niej też zestaw zasad, o których każda ćwicząca powinna pamiętać np. to, że trening musi składać się z ćwiczeń przygotowawczych, czyli z rozgrzewki, z treningu właściwego i z rozluźnienia –„wystudzenia” mięśni. Książka mówi o równowadze – fizycznej i psychicznej. Bo jeśli człowiek jest sprawny fizycznie, o wiele lepiej się czuje. Ruch wpływa pozytywnie na naszą sprawność intelektualną, sprzyja też większej radości, afirmacji życia.
Czy uprawia pani sport?
Oczywiście! Razem z mężem i synem często gramy w koszykówkę i tenisa, pływamy, jeździmy na rowerach.
Podobno też razem wędkujecie?
To idealna odtrutka na stres. Jedziemy w trójkę nad wodę, zaszywamy się w głuszy i łowimy ryby. Wokoło cisza, spokój... Osobiście nie zajmuję się robalami, bo się ich brzydzę, to mąż i syn mi wszystko przygotowują. Ja tylko zarzucam wędkę i łowię. Wędkowanie to tradycyjne hobby w rodzinie męża.
Jako tancerka pewnie musiała pani zawsze ograniczać jedzenie?
Niestety! Według zwyczajowych norm byłam szczupła, ale nie według norm obowiązujących tancerki. Bo były i są to wymagania typu: waga 48 kg przy wzroście 168 cm. W związku z tym musiałam bardzo uważać na to, co jadłam. Najtrudniejszy był okres dojrzewania, gdy nasze kobiece ciała się zmieniają. Ale szczęśliwie jakoś dałam sobie radę i nie miałam nadwagi.
Lubi pani jeść?
Oczywiście. Z tym, że jak mam szczególnie dużo zajęć, to, niestety, niektóre posiłki pomijam. Staram się jednak jeść 5 razy dziennie. Lubię kuchnię śródziemnomorską. Makarony, oliwki, bakłażany zapiekane z papryką. Najbardziej przepadam za owocami morza. Jednym z moich ulubionych dań jest sushi. Serwuje je u nas w domu dwunastoletni syn Antek. Ryżem ciągle ja się zajmuję, bo niełatwo go dobrze ugotować, ale wszystko inne jest w rękach Antka. Mój mąż Darek też świetnie gotuje. Często to on rządzi w kuchni. I wtedy moi panowie przygotowują dla mnie np. steki, fantazyjne sałatki, zupy.
Czy jada pani dużo owoców i warzyw?
Staram się dziennie nie przekraczać porcji 200–300 g owoców, bo są one dość kaloryczne. Lubię awokado, które ma wprawdzie dużo tłuszczu, ale jak powiedział mi kiedyś profesor Zatoński, „to dobry tłuszcz”. Często wybieram sok pomidorowy lub warzywny zamiast owocowego, bo szklanka tego pierwszego ma 25 kcal, a soku z pomarańczy czy grejpfruta – aż 80 kcal. Uwielbiam warzywa, zwłaszcza pomidory. Zawsze polewam je oliwą, bo wtedy organizm lepiej przyswaja zawarty w nich likopen. Moja rodzina lubi sałatki w greckim stylu: z sałatą, cebulą, papryką, oliwkami, ogórkami, pomidorami, nierzadko z serem. Amerykanie twierdzą, że warto jeść owoce i warzywa nasycone kolorami, bo mają więcej przeciwutleniaczy, dlatego jemy kolorowo, niskotłuszczowo. Nie podjadamy byle czego.
Pani patent na wspaniały wygląd?
Dieta, ćwiczenia i...Spanie, spanie i jeszcze raz spanie! Staram się spać 8–9 godzin dziennie i kładę się przed północą! Coco Chanel mawiała, że nic nie jest w stanie jej zmusić do położenia się po północy. Miała rację, bo około godziny 23.00 intensyfikuje się mikrokrążenie podskórne, odbudowuje się warstwa ochronna naskórka. Rano po obudzeniu spryskuję twarz wodą i nakładam krem nawilżający z filtrem, minimum 15. Potem trochę różu, tusz do rzęs. To wszystko.
Przepis
Makaron z krewetkami
Pół kilograma makaronu – spaghetti lub penne – ugotuj w osolonej wodzie z dodatkiem oliwy. Powinien być twardawy, czyli al dente. 30–40 dkg krewetek podsmaż na maśle z pokrojonym czosnkiem. Dodaj posiekaną natkę pietruszki. Połącz z makaronem. Na końcu dodaj kapary.



