Dr n. med. Andrzej Jan Barwijuk jest specjalistą II stopnia położnictwa i ginekologii. Przez 10 lat był ordynatorem oddziału ginekologii Szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie. Jako jeden z nielicznych lekarzy w Polsce specjalizuje się w zabiegach z zakresu kosmetoginekologii.
Kosmetoginekologia to nowa moda na upiększanie ciała, która właśnie dociera do Polski…
To jest dużo więcej niż upiększanie – to modelowanie sylwetki. Jeśli się dobrze zastanowić, tylko jeden lekarz ogląda kobietę w całości, a nie zaledwie wycinek jej ciała. Jest nim ginekolog, który przecież zajmuje się i narządami rodnymi, i piersiami. I to przed nim kobieta się rozbiera do badania. On może ocenić całą sylwetkę. Dlatego ta nowa dziedzina medycyny – kosmetoginekologia jest nadzieją dla wielu kobiet.
Nadzieją na co?
Przede wszystkim na poprawienie jakości doznań seksualnych.
Jest to aż tak ważne, że trzeba szukać pomocy u chirurga plastyka i ginekologa w jednym?
Przecież większość zdrad w związkach ma podłoże w niedopasowaniu seksualnym. Kiedyś na początku małżeństwa partnerzy odpowiadali sobie, a po jednym bądź kilku porodach zwykle to się zmieniało. Bo taka jest prawda, że mężczyzna i jego narządy są wciąż takie same. To kobiece organy w ciągu życia podlegają różnym zmianom.
Aż takim, żeby je obarczać winą za nieudane pożycie małżeńskie i zdrady mężów?
Tego nie powiedziałem. Niedopasowanie seksualne powoduje i to, że kobiety szukają zaspokojenia poza związkiem. Mają na przykład zbyt szeroką i luźną pochwę, więc zdarza się, że to im nie odpowiada seks z mężem, który ma przecież wciąż penisa tej samej wielkości. To powoduje także dyskomfort u panów, kiedy podczas seksu członek nieustannie wypada ze zbyt szerokiego przedsionka pochwy.
Jaka jest więc na to rada?
Kobietom po porodzie zaleca się wykonywanie ćwiczeń polegających na napinaniu mięśni krocza. Mimo to nie u wszystkich pań rozciągnięte mięśnie okrężne pochwy wracają do poprzedniego stanu. Również mięśnie dna miednicy po porodzie „rozchodzą się”, czego następstwem jest obniżenie się krocza. Radykalnym rozwiązaniem, które przynosi natychmiastowy efekt, jest leczenie operacyjne. Przywraca się w ten sposób stan krocza i wejścia do pochwy do prawidłowych warunków anatomicznych z okresu przed porodem. Najbardziej istotnym elementem operacji jest odpowiednie podszycie mięśni krocza. Na zewnątrz pozostaje niewielki szew samorozpuszczalny.
Czyli większość kobiet po porodach odczuwa zmianę dotyczącą intymnej strony życia. Czemu nie mówią o tym głośno?
Bo uważają to za normę. Myślą, że tak musi być i nie ma na to rady. A przecież jest. Podobnie jak na różne drobne wady rozwojowe, które niby nie mają większego znaczenia.
Ale…?
Ale mają, bo mimo że nie zaburzają na przykład płodności, dla wielu kobiet są krępujące albo dają dyskomfort podczas współżycia. Jak choćby przerośnięte wargi sromowe.
A skąd wiadomo, że są przerośnięte?
Stąd, że przeszkadzają kobiecie na przykład w jeździe na rowerze, na koniu, wystają w stringach, zawijają się podczas stosunku i to po prostu bardzo boli… W takich przypadkach wykonuje się zabieg pomniejszenia warg sromowych. Wycina się trójkąt skóry w dolnej części wargi, nie naruszając zakończeń nerwowych na brzegach, bo to przecież sfera erogenna.
Wargi sromowe bywają też asymetryczne. Czy to jest poważny problem?
To może być problem, ale bardziej natury psychologicznej. Jeśli kobiecie toprzeszkadza, nie czuje się wówczas piękna w sypialni, co może wpłynąć na pogorszenie jakości współżycia. Więc albo akceptujemy asymetrię, albo wyrównujemy ją chirurgicznie. Podobnie jak przebarwione wargi mniejsze. Zbiera się w nich taka ilość melaniny, że niektóre kobiety skarżą się na to, że ich wargi są prawie czarne, jak u Murzynek, i źle się z tym czują.Czasem przychodzą do mnie pacjentki, które odsyłam po prostu do dermatologa na kurację farmakologiczną, ale niektóre schorzenia nadają się od razu do operacji. Wskazana jest ona choćby wtedy, gdy kobieta ma ścieńczały, białawy naskórek na wargach sromowych albo brodawki czy torbiele gruczołu Bartholina. Gruczoł ten wydziela śluz zwilżający wejście do pochwy, a to przecież odgrywa dużą rolę w pożyciu seksualnym.
Czy to nie jest dziedzina, którą powinien zająć się chirurg ginekolog, a nie ktoś poprawiający urodę?
I tak, i nie. Jedynie kosmetoginekolog ma możliwość nie tylko zadbać o zdrowie pacjentki, ale także pomóc jej poprawić urodę intymną. Jak choćby przyjść z pomocą kobiecie, która się odchudza i jej ciało podlega zmianom.
Chyba zmianom na lepsze, skoro chudnie, a do tego znacznie?
Tak się wydaje. Ale co zrobić z ogromnymi wargami sromowymi, które po odchudzeniu po prostu bezwładnie zwisają? Tu potrzebna jest ingerencja kosmetoginekologa, który przeprowadzi odpowiedni zabieg. Podobnie z odessaniem tłuszczu z wewnętrznej części ud, pachwin i krocza – po to, by uniknąć nadmiernej potliwości, odparzeń i chorób skóry spowodowanych tym, że powietrze nie dociera do warg sromowych. To zmora wielu otyłych kobiet. Tak samo jak rozciągnięta skóra podbrzusza po cesarskim cięciu, która nie wróciła do normy, a na dodatek pozostała często bolesna blizna.
Czyli nowa dziedzina medycyny pomoże przywrócić kobietom z nadwagą radość z życia intymnego?
Tak. Zresztą nie tylko z życia intymnego, ale z życia w ogóle. Weźmy taki drobiazg, jak odsysanie tłuszczu ze wzgórka łonowego u otyłych pań. Wiele z nich ma tak wystający wzgórek, że wyglądają, jakby nosiły w majtkach bułkę. I tak bardzo się tego wstydzą, że nie wyobrażają sobie, by mogły gdzieś publicznie pokazać się w obcisłym ubraniu. Nie korzystają też z basenu, klubów fitness i za nic nie wyjdą na plażę w kostiumie kąpielowym.
Czy zabiegi u kosmetoginekologa uzależniają i kobiety przychodzą do pańskiego gabinetu poprawiać urodę narządów intymnych wielokrotnie?
Najczęściej nie ma takiej potrzeby. Jestem jednak bardzo zadowolony, kiedy pacjentki do mnie wracają po to tylko, by powiedzieć, że doszły po operacji do siebie. Lubię słuchać opowieści kobiet, że polepszyło się ich samopoczucie i czują się rewelacyjnie w sypialni. Cieszę się wtedy, że mam w tym udział.



