Najczęstsza dpowiedź na to pytanie brzmi: „Wybrać odpowiednie sandały? Co za sztuka!”. Praktyka dowodzi jednak czegoś innego. I pomaga jej w tym bezwzględne lato. Pokazuje ono, jak bardzo lekceważymy swoje stopy. Szczególnym okrucieństwem w tej dziedzinie wyróżniają się kobiety z nadwagą, których stopy, i tak już nadmiernie obciążone, zasługują na wyjątkowe względy.
Grzechy główne
Podstawowy dotyczy pielęgnacji. Gruba, szorstka, popękana skóra, byle jak obcięte paznokcie, nieleczona grzybica... Drugi grzech (a właściwie kilka) dotyczy butów. Zwykle są za krótkie, za wąskie, o nieodpowiednim fasonie. Pielęgnuj stopy, a nabierzesz ochoty, by je pokazywać w sandałach! Pokonaj wstyd i idź do pedikiurzystki. Ale nie do takiej, która przyjmuje u fryzjera za zasłonką. Poszukaj gabinetu pedikiuru leczniczego. Specjaliści w tej dziedzinie dysponują profesjonalnym sprzętem, usuwają odciski i modzele, zakładają klamry na wrastające paznokcie, udzielają wskazówek, jak walczyć z grzybicą.
Masuj stopy gruboziarnistym pilingiem co trzy dni, ścieraj zrogowaciały naskórek i stosuj kremy do stóp. Nie ścinaj naskórka nożykiem (powoduje to intensywne rogowacenie i możesz się skaleczyć) ani pumeksem (jest siedliskiem grzybów!). Usuwaj zrogowacenia tarką ceramiczną lub oklejoną specjalnym papierem ściernym. Szlifuje ona stopy na sucho, nadając im doskonałą gładkość. Krem na dzień powinien nawilżać i działać przeciwpotowo. Na noc użyj kosmetyku o cięższej konsystencji: masła do ciała albo oleju z pestek winogron.
Gama barw
Ponieważ lakier na paznokciach przyciąga uwagę, maluj je tylko wtedy, kiedy masz stopy w nienagannym stanie i niezdeformowane. Kolor to kwestia mody i gustu. Możesz się zdecydować na każdy, który ci się spodoba. Stopy wyglądają delikatnie i wydają się smuklejsze, gdy wybierzesz lakier w kolorze paznokci. Ma on i tę zaletę, że harmonizuje ze wszystkimi butami i każdym strojem. Do opalonej skóry pasują lakiery koralowe, pomarańczowe, złote. Do bladej – mocno różowe, czerwone, fioletowe. Zawsze zwracaj uwagę, czy lakier nie odprysnął. Niewielkie ubytki od razu zamaluj. Jeśli są większe, zmyj lakier i zacznij zabawę od początku. Nie daj się namówić na żelowe ani akrylowe paznokcie. Ich utrzymanie jest kosztowne i kłopotliwe (te pieniądze lepiej przeznacz na preparaty do pielęgnacji stóp albo na pedikiurzystkę). Zrezygnuj z malowania na paznokciach wzorków i przyklejania cyrkonii. W 98 przypadkach na 100 wygląda to po prostu tandetnie.
Wielka odsłona
Stopy miękkie i gładkie, paznokcie lśnią lakierem... Pora na wybór sandałów. U dużych kobiet ważne jest zachowanie proporcji. Nie możesz nosić niewielkiej torebeczki albo broszki – nie pasują do wielkości twojego ciała. Tak samo delikatne sandały nie będą wyglądały dobrze na masywnych nogach. Optycznie staną się jeszcze wieksze. Zamiast modeli z kilkoma cieniutkimi, prawie niewidocznymi paseczkami wybierz sandały z grubszej skóry, niekoniecznie sportowe. Zrezygnuj z drobnych ozdób: motylków, kokardek. Jeśli twoje stopy mimo pulchności są kształtne, możesz je bardziej odsłonić. Gdy masz widoczne płaskostopie, wykrzywione palce czy halluksy, staraj się ich nie eksponować. Uwaga! Buty z paskiem wokół kostki skracają i poszerzają nogi. Niezbyt korzystnie wyglądają też białe buty. Jeśli masz wybór, kup parę w innym kolorze.
Chinki i japonki do lamusa
Przed wiekami dziewczynkom z bogatych rodów chińskich krępowano stopy, co zniekształcało kości i hamowało wzrost. Ideałem estetycznym były ministópki, mieszczące się w męskiej dłoni. Kobiety cierpiały, ukrywały stopy w malusieńkich haftowanych bucikach i... miały kłopoty z chodzeniem. Ślady tego obyczaju pozostały do dziś. Połowa kobiet kupuje za małe buty. Cierpią męki, ale na pytanie o numer buta z dumą odpowiadają „37”. Co by się stało, gdyby odpowiedziały „38”? Nic. One wolą się męczyć. A trzeba pamiętać, że latem stopy puchną, więc sandały muszą być większe niż buty jesienne. Kiedy włożysz w sklepie nową parę, przyjrzyj się uważnie, czy pięta i palce nie wiszą w powietrzu. Nikt na oko nie rozpozna, który masz numer butów. Ale to, że nosisz za małe, zauważy każdy!
Niemało kobiet nosi buty numer 41, a nawet 42. Dobre firmy robią buty tej wielkości, ale sklepy ich nie zamawiają. Na szczęście są miejsca specjalizujące się w sprzedaży dużych rozmiarów. Autorka tego tekstu jest od kilku lat szczęśliwą klientką warszawskiego sklepu o wymownej nazwie „Buciory”. Duża kobieta nie może kupować butów na straganie. Kosztują niewiele, ale to ich jedyna zaleta. Są zwykle zrobione byle jak, z surowców kiepskiej jakości, niewygodne. Poszukaj sklepów firm, które specjalizują się w solidnych, przyjaznych stopom butach: Scholla, Riekera, Ary. Przymierzaj tak długo, aż znajdziesz. Na pierwszym miejscu postaw wygodę. Stawy kolanowe i skokowe kobiet o obfitym ciele są przeciążone. Podeszwy butów amortyzują wstrząsy. Jeśli masz nadwagę i do tego sporo chodzisz, powinnaś mieć sandały na elastycznej, grubej podeszwie i choć minimalnym obcasie. Zapomnij o japonkach na cieniutkiej warstewce gumy,
o espadrylach i tenisówkach.
Wolne od rajstop
Styliści wytrwale przypominają, że sandały (oraz buty bez pięt lub palców) powinno się nosić tylko na gołą stopę. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Stopy muszą oddychać. Od czasu do czasu potrzebują też kontaktu ze słońcem. Stale ściśnięte, przyduszone, mogą dawać uczucie ciągłego zmęczenia. Większość osób (zwłaszcza panów) broniących swoich skarpetek jak niepodległości ma po prostu bardzo zaniedbane stopy. Czasem ukrywają w taki sposób widoczną grzybicę.
To jak wkładanie czystej koszuli na brudne ciało. Zachęć swojego partnera, by i on zadbał o stopy!
Dobre, wygodne, solidne i jednocześnie ładne sandały kosztują zwykle nie mniej niż 150 złotych. To pokaźna kwota. Ale w tym wypadku oszczędność nie popłaca. Jej skutkiem będą opuchnięte, obolałe, poobcierane stopy, które każdy krok zamieniają w torturę. Jeśli teraz nie możesz sobie pozwolić na taki wydatek, odkładaj pieniądze i poczekaj na letnie wyprzedaże!



