Twoja skóra wyposażona jest w 25 tysięcy maleńkich receptorów, rejestrujących każdą zmianę ciepłoty. Są one tak czułe, że w ciągu sekundy wykrywają podwyższenie temperatury otoczenia już o 0,004 stopnia Celsjusza! Przekazują informację o zmianie warunków w skórze do ośrodka termoregulacji w mózgu. Ten zaś odgórnie wpływa na rozszerzenie się naczyń krwionośnych skóry i mięśni, „podkręca” przemianę materii i powoduje wydzielanie potu. To dlatego w gorący dzień w pustynnym klimacie potrafimy wyprodukować aż 11 litrów potu! W polskich warunkach nasze ciało wydzielago latem dziennie od 800 ml do 1,5 l. Niestety, jego woń nie sprzyja towarzyskim kontaktom. Genewska firma Firmenich, specjalizująca się w badaniach nad zapachami, rozszyfrowała główne nuty zapachowe potu mężczyzn i kobiet: u panów przeważa woń sera, a u pań – cebuli lub grejpfruta. Jest jeszcze jeden minus nadmiernego pocenia się: może ono doprowadzić do tworzenia się na skórze potówek czerwonych lub pospolitych (w postaci pęcherzyków), związanych z obecnymi w pocie bakteriami. Lepiej więc potliwość kontrolować.
Niezawodna ochrona na siódme poty
Chłodne prysznice. Zanim użyjesz specyfiku: dezodorantu czy antyperspirantu, zastosuj metodę najprostszą, czyli w gorące dni częściej się myj. Jeśli kąpiel zakończysz zimnym natryskiem, woda zwęzi ujścia gruczołów potowych, a to nieco zmniejszy potliwość.
Uwaga na picie i jedzenie. Potliwość zwiększają ostre przyprawy (m.in. chili, papryka, pieprz), gorące dania i napoje, alkohol, zioła (lipa, dziki bez, rumianek). W upały najbezpieczniej ich unikać.
Tradycyjne dezodoranty likwidują bakterie powodujące nieprzyjemny zapach potu, zaś jego woń maskują perfumowanymi substancjami zapachowymi. Mogą ich używać osoby o skórze tłustej, niewrażliwe na podrażnienia, które mało się pocą. Dezodoranty działają zazwyczaj krótko – przez dwie, trzy godziny. Potem trzeba się umyć i ponownie użyć preparatu. Skóra nieprzyjemnie piecze, gdy psikniesz alkoholowym aerozolem na świeżo ogolone pachy. Kosmetyk należy zmieniać co 2–3 miesiące, bo dłuższy kontakt z tymi samymi substancjami może wywołać uczulenie. Pachnących dezodorantów nie powinnaś używać przed wyjściem na plażę, ponieważ mogą spowodować przebarwienia skóry.
Antyperspiranty nie dopuszczają do rozwoju bakterii i przez to zapobiegają wydzielaniu potu. Wbrew powszechnej opinii, preparaty te nie zatykają gruczołów potowych, a jedynie ograniczają ich funkcje. Używa się ich na noc przed pójściem spać, kiedy gruczoły potowe są mniej aktywne, na umytą i bardzo dokładnie osuszoną skórę (niektórzy producenci polecają nawet suszenie pach suszarką). Antyperspiranty stosuje się raz na 14 godzin, a niektóre nawet raz na 48 godzin. Są też preparaty o przedłużonym działaniu, które redukują potliwość na trzy, cztery dni, ale bez względu na to, który kosmetyk wybierzesz, codziennie rano i wieczorem powinnaś porządnie myć się pod pachami. Osoby bardzo silnie pocące się i wrażliwe muszą korzystać z bezzapachowych antyperspirantów leczniczych (dostępnych w aptekach), które zawierają silne związki blokujące potliwość. Przed zastosowaniem tych kosmetyków trzeba dokładnie przeczytać ulotkę, gdyż zbyt duża ilość antyperspirantu lub za częste korzystanie z niego może wywołać uczulenie.
Wkładki antypotne. Najlepszy na upał jest jasny, luźny strój z przewiewnego i naturalnego materiału. Pod pachy bluzki czy sukienki możesz nakleić potniki, czyli wkładki antypotne jednorazowe lub do kilkakrotnego użytku. Dostępne są w niektórych pasmanteriach.
Kuracja ziołowa. Pocenie się ogranicza szałwia, którą możesz pić w postaci herbatki, zażywać w tabletkach (preparat z apteki zielarskiej) lub kąpać się w jej naparze. Farmaceuta może ci także polecić do picia mieszankę ziół zawierającą hyzop, szałwię, pokrzyk, porost islandzki. W aptekach homeopatycznych dostępne są krople przeciw poceniu R32.
W gabinecie lekarskim i salonie kosmetycznym
W najtrudniejszych przypadkach możemy postarać się o skierowanie (w ramach refundacji przez NFZ) na usunięcie gruczołów potowych pod pachami lub ETS, czyli sympatektomię. To zabieg chirurgiczny, który polega na podcięciu włókien nerwowych (na odcinku piersiowym lub lędźwiowym), odpowiedzialnych za pocenie się. Przy poceniu się uogólnionym, czyli całego ciała, lekarz może przepisać leki antycholinergiczne.
Salony kosmetyczne oferują zabieg zwany jonoforezą. Polega na zadziałaniu na pocące się miejsca prądem elektrycznym o niewielkim natężeniu, który powoduje korzystne zmiany chemiczne w skórze. Efekt serii dziesięciu zabiegów utrzymuje się przez kilka miesięcy. O wiele szybszym sposobem, wymagającym jednego tylko zabiegu, jest wstrzyknięcie w skórę botoksu. Należy jednak pamiętać, że zastrzyki mogą być podawane wyłącznie przez wyspecjalizowanego lekarza.
O szczegółach zabiegu z użyciem toksyny botulinowej mówi dr Elżbieta Radzikowska z Kliniki La Perla (la-perla.pl) w Warszawie
• Co to jest toksyna botulinowa, czyli botox?
To doskonale oczyszczony preparat białka – toksyny botulinowej typu A uzyskiwanej z bakterii Clostridium botulinum, dzięki nowoczesnym metodom hodowli.
• Na czym polega zabieg?
Przy użyciu bardzo cienkiej igły lekarz wstrzykuje małą objętość – 0.1–0.2 ml roztworu botuliny w 10–15 miejsc oddalonych od siebie o 1 cm, pokrywając równomiernie okolicę obu pach. Sesja trwa ok. 30 minut. Preparat blokuje działanie nerwów, które zaopatrują gruczoły wydzielania zewnętrznego. To zapobiega poceniu.
• Jakie są efekty leczenia?
Różne. W jednym z badań klinicznych stwierdzono zmniejszenie wytwarzania potu aż o 87 proc. po tygodniu od zabiegu. U 95 proc. pacjentów objętość potu zmalała co najmniej o połowę. Blokada zakończeń nerwowych pod wpływem toksyny botulinowej utrzymuje się przez 6–12 tygodni, po czym zanika i powstają nowe zakończenia nerwowe. Kolejna sesja leczenia ten sposób może być przeprowadzona dopiero po wygaśnięciu efektu poprzedniej.
Gdy nie ma potu
Nieliczne osoby cierpią z powodu tzw. pocenia zmniejszonego – anhidrosis, towarzyszącego zwykle konkretnym schorzeniom, m.in. rybiej łusce czy w przebiegu twardziny. Można także urodzić się z wadą genetyczną, polegającą na niedorozwoju gruczołów potowych. Głównym kłopotem anhidrosis, oprócz złej regulacji chłodzenia ciała, jest ogromna suchość skóry. Terapia polega na natłuszczaniu i nawilżaniu skóry.
Czy to coś poważnego?
Zbyt intensywne pocenie się, większe niż to potrzebne do regulacji temperatury ciała, może być objawem nadpotliwości zwanej fachowo hyperhidrosis. Dolegliwość ta ma bardzo często podłoże emocjonalne i dokucza w stanach silnego zdenerwowania. Nierzadko jest związana z otyłością. Jednak źródłem nadpotliwości bywają także choroby ogólnoustrojowe: cukrzyca, schorzenia serca, nadczynność tarczycy.



