• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Znajdź czas na jedzenie będziesz szczuplejsza
  • Menu kobiety zapracowanej
  • Strategia przegryzania
  • Paolo Cozza: Bez makaronu wytrzymuję trzy dni
  • Pokochaj fitball!
  • Ćwicz ze swoim psem!
  • Talerz malucha
  • Chiński sposób na problemy z tuszą
  • Smukła sylwetka po 4 tygodniach
  • Chirurgiczne leczenie otyłości
  • więcej w tym wydaniu

O wagę trzeba dbać jak o miłość

Superlinia, 4/2008; 18
  • 22kg w dół!
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Podstawą mego działania był nowy jadłospis, codzienne ćwiczenia, a wieczorem masaż i smarowanie ciała ujędrniającymi preparatami.

Odchudzanie to nieprzyjemne słowo i także mnie nie zawsze było przyjemnie, niekiedy strasznie. Do pewnego czasu było dobrze, wiedziałam że mam tu i tam ciut więcej kilogramów i centymetrów, ale się do nich przyzwyczaiłam (20 lat, waga 60 kg, 101 cm w biodrach, 97 cm w biuście). Podobałam się sobie. Wszystko się zmieniło po pierwszym porodzie, a raczej już w ciąży – jedzenie za dwóch, tym bardziej że wokół same dobre dusze udzielały mi dobrych rad: „zjedz troszkę tego, tamtego, potem samo spadnie”. Ale jakoś nie spadło. Zostało. A co gorsze, po drugim dziecku znowu przybyło i gdy obmyślałam, jak tu narzucić sobie reżim, spotkała mnie niespodzianka – trzecia ciąża. Co prawda wtedy przybyło mi najmniej kilogramów (już zaczęłam myśleć nie tylko o dziecku, ale o sobie), ale waga wyjściowa była już solidnie przekroczona (30 lat, waga 85 kg, 120 cm – biodra, 96 cm talia). Monstrum! Odczekałam czas połogu i zaczęłam walkę o swój wygląd.

Tu powinnam podziękować redakcji, bo w „SuperLinii” ukazał się dodatek z ćwiczeniami, który zmotywował mnie do tego stopnia, że zaczęłam systematycznie codziennie ćwiczyć. Na początku tyle, ile mogłam, potem szło już coraz lepiej. Nie bardzo mogłam ograniczyć dietę, bo chciałam karmić dziecko przez dwa lata, tak jak starsze, ale wprowadziłam wiele zmian, które nam obojgu służyły. Powoli kilogramów zaczęło ubywać, ciało stało się bardziej sprężyste. Pozbyłam się w dużym stopniu strasznej fałdy na brzuchu, ale rozstępy pozostały, choć są mniej widoczne. Opracowałam plan dnia: rano pożywne śniadanie, potem szybki marsz niezależnie od pogody (trasa 1,5 kilometra w jedną stronę), a po powrocie mnóstwo domowych obowiązków. W tak zwanym międzyczasie jogurt lub owoc. Na obiad duszone warzywa z mię-sem lub ryba, a po południu oglądając telewizję – ćwiczyłam. Na kolację głównie sałatki z kapusty pekińskiej z różnymi dodatkami: cebulą, papryką, kukurydzą, oliwkami, pomidorami czy rzodkiewki polane oliwą oraz sokiem z cytryny. Przez cały dzień piłam około 2 litrów wody mineralnej oraz zieloną herbatę.

Wieczorem, po prysznicu masaż i smarowanie ciała ujędrniającymi kremami. Potem doszła jazda na rowerze, w pojedynkę oraz całą rodziną i zaczęłam się czuć lżej i lepiej (33 lata, waga 63 kg w porywach do 65, biodra 106 cm, talia – 78 cm). Wyrzuciłam obszerne worki zwane ubraniami, zaczęłam używać kolorowych kosmetyków, od czasu do czasu pozwalam sobie na wizytę u kosmetyczki i fryzjera. Ponadto zrobiłam prawo jazdy, zapisałam się do szkoły policealnej i aktualnie kończę już trzeci semestr. Dzieci i mąż uważają, że  jestem bardziej pewna siebie, radośniejsza, a ja sama jestem tak zadowolona, że chce mi się coś robić dla siebie, nie tylko dla innych. Zdrowe odżywianie weszło w krew całej rodzinie, dzieci lubią surówki i różne sałatki, nawet kot zjada warzywa. Małgorzta

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt