Kinga Ciesielska - Aktorka teatralna i filmowa, znana z roli Zalewskiej w popularnym serialu „Złotopolscy”. Ma na swym koncie także większe i mniejsze role w innych serialach, m.in. w „Na dobre i na złe”, „Magda M.”, „Plebania”, „Samo życie”. Występuje w warszawskim teatrze Bajka.
Czy lubi pani jeść?
Bardzo lubię! I przyznam się bez bicia, że gubią mnie słodycze! Uwielbiam czekoladę, ciasteczka, ciastka. Jestem jak nałogowy palacz czy pijak, tylko że zamiast papierosów lub wódki, muszę mieć w domu jakąś słodkość. Kocham też wszystkie mączne rzeczy: kluseczki, pizze, makarony. Przepadam również za owocami i warzywami. Najmniej chętnie jem mięso i jego przetwory. To dziwne, bo według podziałów na to, co powinny przede wszystkim jeść osoby z określoną grupą krwi, mnie przypada właśnie mięso. Czasem się śmieję, że może jestem jakimś wybrykiem natury.
I co pani jada na główne posiłki?
Tak się złożyło, że teraz prowadzę jednoosobowe gospodarstwo. I, prawdę mówiąc, nie chce mi się gotować tylko dla siebie i mojego psa. Albo więc gotuję sobie gar zupy na kilka dni, albo kupuję gotowe dania. Jem bardzo nieregularnie. Najczęściej wieczorem albo w nocy. Jestem typową sową: późno kładę się spać i późno wstaję. Rano właściwie nigdy nie jestem głodna. Piję tylko kawę z mlekiem, podjadam jakiś serek. Wiem, że śniadanie jest ważne, aby mieć energię na cały dzień, ale tak już się przyzwyczaiłam. Obiad jem rzadko. Dopiero wieczorem, w domu, jem porządny posiłek, coś w rodzaju obiadokolacji. I podjadam aż do momentu pójścia spać.
Nie można powiedzieć, by prowadziła pani zdrowy tryb życia... A co pani najchętniej przyrządza dla siebie w domu?
Ostatnio bardzo często jem smażone bakłażany. To bardzo łatwe, szybkie i pyszne danie. I wyjątkowo sycące. Można je jeść i na zimno, i na ciepło, ale moim zdaniem na ciepło jest lepsze. Można też posypać smażone plastry bakłażana tartym parmezanem. Palce lizać!
Pamięta pani smaki swojego dzieciństwa?
Miałam ojczyma, który był przedziwną mieszanką włosko-rumuńsko-węgierską. Uwielbiał pikantną kuchnię z południa Europy. Mama umiała przyrządzać te egzotyczne smakołyki. Cały dom pachniał oliwą, cebulą i czosnkiem. Upodobanie do tych smaków pozostało mi po dziś dzień. Właśnie dlatego lubię bakłażany i przepyszne, pikantne pasty z tego warzywa, a także papryki w oliwie, opiekane czy marynowane, pomidory i bułgarską potrawę gjuwecz z różnych warzyw.
A co przygotowuje pani dla przyjaciół czy znajomych?
Bardzo rzadko urządzam przyjęcia w moim warszawskim domu. Ale lubię na specjalnie uroczyste okazje przygotowywać pięknie udekorowany stół, zastawiony kolorowymi kanapeczkami, najróżniejszymi sałatkami i malowniczo przybranymi półmiskami z serami i wędliną. Bo jemy nie tylko ustami, ale i oczami. I estetycznie wyglądające potrawy są o wiele bardziej smakowite.
Czy chudość jest atrakcyjna?
Obserwuję z zadowoleniem, że zaczyna słabnąć moda na bardzo chude, anorektyczne wręcz modelki i aktorki. W popularnych programach „Taniec z gwiazdami” i „Jak oni śpiewają” wygrały pod koniec ubiegłego roku – ogromną większością głosów – Anna Guzik i Joanna Liszowska. Aktorki, które wszystko mają na swoim miejscu – i biust, i biodra. To pierwsze jaskółki przemian w podejściu do kobiecej sylwetki. Może niektórzy doszli do wniosku, że nie tylko chude jest seksowne? Z wielką przyjemnością oglądam w TVN Style program Nigelli Lawson, słynnej brytyjskiej dziennikarki, specjalistki od kuchni, która bynajmniej nie jest chuda, a tak niezwykle seksowna, że można by ją schrupać.
Dlaczego pani zdaniem odchodzi się od modelu kobiet bardzo chudych?
Myślę, że już dość długo trwała moda na kobiety-wieszaki. Poza tym, ten trend okazał się bardzo groźny dla setek tysięcy, ba! milionów młodych dziewczyn na całym świecie. Ileż to pisano o niezwykle groźnej w skutkach anoreksji wśród nastolatek! Jak bito na alarm, że w pogoni za modą kobiety głodzą się na śmierć. Z tych wszystkich względów wahadło wychyla się więc teraz w drugą stronę. Lansuje się kobiety – modelki czy aktorki – o bardziej normalnych wymiarach. Myślę, że przyczyniła się do tego też coraz bardziej rozpowszechniająca się moda na zdrowe życie, zgodne z naturą.
Zazdrości pani swym szczuplejszym koleżankom?
Absolutnie nie! Zawsze sobie tłumaczę, że wyróżniam się na ich tle – większość jest szczupła, ja jestem puszysta. A poza tym, aż żal pomyśleć, ile je omija przyjemności płynących z jedzenia! Przeczytałam gdzieś opinię psychologa, że jeśli ktoś lubi jeść i robi to z wielkim apetytem, to tak samo podchodzi do życia: lubi czerpać z niego pełnymi garściami. Zresztą, w miarę upływu lat coraz mniej przejmuję się tym, jaką mam nadwagę. Uważam, że są większe problemy w życiu. Zaakceptowałam siebie. Ale przyznaję, gdy byłam młodsza – było zupełnie inaczej.
Odchudzała się pani?
Bez przerwy! Testowałam wszelkie diety, bardziej i mniej zdrowe: kapuścianą, ryżową, owocową, warzywną, jajeczną i setki innych.Wszystkie szybkie: tygodniowe, 10-dniowe. Nigdy nie miałam cierpliwości, by odchudzać się przez pół roku czy rok. A na każdej diecie byłam zła jak osa. I po jej zakończeniu zawsze znowu tyłam. Ostatecznie zarzuciłam je. Powiedziałam sobie: jestem, jaka jestem. I lubię się taką. Choć niewątpliwie parę kilogramów mogłabym śmiało zrzucić.
Czy te parę kilogramów przeszkadza w pracy zawodowej?
Odwrotnie: w agencji aktorskiej powiedzieli mi, że jestem jedyna w swoim rodzaju i że mało jest pulchnych, seksownych aktorek. Myślę, że właśnie dzięki temu dostałam rolę w „Złotopolskich”.
Może w odchudzaniu pomógłby pani sport?
Nie lubię wysiłku fizycznego. Jedyną rzeczą, która „zahacza” w moim życiu o sport, jest taniec. Uwielbiam tańczyć i dawniej bardzo często to robiłam. Teraz nie mam czasu. I właściwie jedyną formą ruchu są dla mnie spacery z psem. Który zresztą też powinien schudnąć.
A dlaczego ten łagodny czworonóg wabi się Demon?
To zabawna historia. Odbierałam go ze schroniska dla zwierząt na Śląsku, w towarzystwie dobrego znajomego. Gdy potem zastanawialiśmy się wspólnie, jak go nazwać, znajomy wykrzyknął : „Demon! Bo przecież ty jesteś prawdziwym demonem seksu, jak napisał w recenzji pewien znany krytyk teatralny”. No i tak już zostało.
Przepis
BAKŁAŻAN, czyli gruszka miłosna
Bakłażan umyj, pokrój w niezbyt grube plastry. Każdy obtocz w roztrzepanym jajku i bułce tartej. Posól. Kładź na rozgrzaną oliwę i smaż z obu stron. Po usmażeniu rozłóż na papierowym ręczniku, aby osączyć z tłuszczu.


