• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Styczeń nr 2/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Kłopotliwa Para
  • Menu, które nie pójdzie w nogi
  • Aby przejść przez życie lekką stopą
  • Ładniejsze, szczuplejsze
  • Naucz ciało spalać tłuszcz
  • 3 dni i... o jeden rozmiar mniej
  • Sadełko da się zmierzyć
  • Więcej niż tylko waga
  • Spa - dopieszczanie zmysłów
  • ABC kojenia duszy i ciała
  • więcej w tym wydaniu

Trening ciała i umysłu

Superlinia, 1/2010; 58
  • 21kg w dół!
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
III praca finałowa w konkursie  „Mój sposób na szczupłą sylwetkę”. Wszystko zaczęło się w połowie lutego, po zerwaniu z chłopakiem. Wtedy przyszedł czas na refleksję. Doszłam do wniosku, że żyłam tylko po to, by uszczęśliwiać innych, nie siebie.

O nie, nie jest to opowieść typu: „Chłopak ze mną zerwał i ja mu pokażę!”. Przeanalizowałam swój były związek i inne aspekty swojego życia. Doszłam do wniosku, że żyłam po to, by uszczęśliwić innych. Byłam uległa, bo nie chciałam nikogo zranić. Nie zdawałam sobie sprawy, że pozwalałam, by inni mnie nie szanowali. W połowie marca stwierdziłam, że chcę coś zrobić dla siebie. Kolejne miesiące  były dla mnie treningiem kształtującym ciało i umysł.

Od euforii do rozpaczy

Nigdy nie należałam do kobiet szczupłych, ale też nigdy nie miałam problemów z nadwagą. Ważyłam średnio 57–59 kg, co mieściło się w normie BMI dla mojego wzrostu. Zaczęłam tyć, kiedy poszłam na studia i pracowałam dorywczo w butiku jako doradca. Codziennie jadłam fast foody, czipsy, herbatniki z czekoladą, drożdżówki. Z przyjaciółmi spotykaliśmy się na pizzę i piwo. Moja waga skoczyła szybko powyżej 60 kg, a w połowie marca strzałka pokazała 70. Kiedy postanowiłam się odchudzać, nie mówiłam: „Zacznę od jutra, bo dzisiaj muszę spróbować szarlotkę od cioci”. Chciałam zmienić styl życia. Postanowiłam jeść o stałych porach, a ostatni posiłek do 18.00 i godzinę dziennie ćwiczyć. Najpierw byłam w euforii, innym razem miałam ochotę rzucić to w cholerę. Wiedziałam, że będzie mi towarzyszyć taka huśtawka nastrojów, więc przygotowałam się na to. W chwilach uniesienia pisałam w dzienniczku, dlaczego się odchudzam. Zapisywałam przemyślenia, plusy i minusy. To mnie mobilizowało, gdy pojawiał się gorszy okres.

Korzystałam z każdej chwili na aktywność fizyczną – do pracy i szkoły chodziłam pieszo. Po miesiącu zamieniłam białe pieczywo na pełnoziarniste, biały ryż i makaron – na brązowe, do wszystkiego dodawałam otręby owsiane, piłam dużo wody niegazowanej i zielonej herbaty, jadłam chude mięso, jogurty, mleko i ryby, warzywa, owoce, unikałam soli. Miałam ochotę na słodycze i fast foody, ale staram się zastępować je zdrowymi daniami. Na śniadanie robiłam placki proteinowe z cynamonem, jogurtem owocowym i garstką owoców, a gdy miałam chęć na hamburgera, do wnętrza grahamki wkładałam kawałki gotowanego kurczaka z warzywami i polewałam pikantnym sosem własnej roboty (sok pomidorowy, pieprz Cayenne, majeranek i czosnek z łyżką otrębów do zagęszczenia). Przyznam szczerze, że nie wiem, czy udałoby mi się schudnąć, gdyby nie... zaprzestanie życia towarzyskiego. Od marca ograniczyłam spotkania z przyjaciółmi, a o imprezach nie było mowy.

Odchudzanie to przyjemność

Zdrowe odżywianie zaczęło mi sprawiać radość, poza tym poprawił się stan włosów, skóry i paznokci, mam więcej energii, rozwijam swoją kreatywność, bo za każdym razem przyrządzam sobie coś innego. Odchudzanie? Gdy patrzę na to z perspektywy, wydaje mi się, że było... przyjemne. Choć przecież nieraz płakałam, ćwicząc, albo patrzyłam z utęsknieniem na ciastka czy fast foody. Przyjemna jest myśl, że zrobiłam coś dla siebie, nie poddałam się i schudłam 21 kilogramów! Jednak mi się udało. Kiedy ktoś mówi mi komplement, dziękuję i mówię szczerze: „To zasługa ciężkiej pracy na sobą”.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)

Komentarze

  • Szczere Gratulacje mówię ci to bo cię rozumiem sama jestem grubaskiem i jestem na diecie 2 tydzień wszystko prze demna ale wiem ile musiałaś w to włożyć pracy i wysiłku nic samo nie przychodzi pozdrawiam cieplutko

    ~Olga 2011-04-29 15:38:13

 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt