• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Piersi w twoich rękach
  • Co jeść na ładny biust
  • Piękne po utracie wagi
  • Menu lecznicze Ewy Dąbrowskiej
  • Najnowszy przebój w dietetyce! - „Mała czarna sukienka”
  • Zdrowa słodycz
  • Dieta śpiewaka operowego
  • ABC dbających o linię cz.2
  • Noworoczny rachunek sumienia
  • Sposoby na sexy wygląd
  • więcej w tym wydaniu

Grunt to rodzina i... miłość!

Superlinia, 2/2010; 30-31
  • 60kg w dół!
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
W rodzinie wszyscy jesteśmy przy kości, więc moja otyłość nie była dla mnie problemem. Gdy zaczęłam odchudzanie, przeprowadziliśmy domową rewolucję i wspólnie schudliśmy ponad 100 kilogramów.

Nigdy nie byłam filigranowa. Jeszcze jako dziecko usłyszałam od lekarki: „Nie powinnaś jeść czekoladek, bo jesteś za gruba”. Nie bardzo wiedziałam wtedy, o co jej chodzi, bo sama ledwo mieściła się na krześle. Po wyjściu z gabinetu powiedziałam: „Mamo, ta pani też chyba nie powinna jeść czekoladek...”

Dobry doktor

Nie miałam szczęścia do lekarzy. Kiedy skończyłam 9 lat, rodzice wozili mnie do lekarki, która leczyła dzieci otyłe. Dostałam dietę wykluczającą mięso, chleb i ziemniaki. Dopóki trzymałam się tej diety, chudłam. Kiedy zaczynałam jeść normalnie, natychmiast tyłam, i to w dwójnasób. W końcu, w wieku 26 lat, doszłam do wagi 145 kilogramów. Przy okazji zwykłej wizyty u internisty usłyszałam sugestię, że może coś jednak zrobić z moją nadwagą. Dostałam numer telefonu do dietetyka i pomyślałam, że spróbuję.

Nie miałam żadnej pewności, czy uda mi się schudnąć. Nie byłam nawet jakoś specjalnie zdecydowana na to, by w ogóle coś ze sobą robić. Myślę, że podejście lekarza było najważniejsze w moim przypadku. Nie zmuszał, nie groził, ale po prostu spokojnie porozmawiał o moich problemach, pytał o moje nawyki i sugerował, co i gdzie warto byłoby zmodyfikować. Tak się zaczęło. Na początku chudłam systematycznie po 4–5 kilogramów tygodniowo. To mi dodawało skrzydeł. Przez pierwsze tygodnie też częściej chodziłam do dietetyka, teraz wystarczy raz na miesiąc. Kiedyś zastanawiałam się nad nazwiskiem tego lekarza, który w końcu dotarł do mnie i pomógł mi schudnąć. Nazywa się Maciej Cymerys. Przypomniały mi się opowiadania mojej mamy o tym, że kiedy miała problemy z urodzeniem mnie, bardzo pomógł jej lekarz o takim właśnie nazwisku. Zapytałam więc w końcu mojego lekarza, czy ma coś wspólnego z tamtym. Okazało się, że to jego tata. Tamten lekarz kiedyś pomógł mi przyjść na świat, a teraz jego syn pomógł mi jakby narodzić się na nowo i ocalić mnie przed poważnymi dla zdrowia skutkami ogromnej otyłości.

Małe kroki w wielkiej sprawie 

Najważniejszą zmianą było przejście na dietę 1200 kcal i regularnie jedzenie pięciu małych posiłków dziennie. Oczywiście, przestałam też jeść słodycze. Choć nigdy się nimi nie opychałam, to nigdy też nie robiłam sobie jakichś ograniczeń. Teraz to się zmieniło. Najtrudniejsze jednak było dostosowanie pór jedzenia do pracy zmianowej. Nie było łatwo przestawiać się co tydzień na nowy tryb chodzenia do pracy, w jednym tygodniu na 8 rano, w drugim – na 10 i potem na 12. Starałam się jednak zawsze w porze posiłku mieć coś na przekąskę, choćby jogurt albo jakiś owoc.

Najbardziej pomogła i zmotywowała mnie do odchudzania postawa rodziców. Tata, który nigdy nie zwracał uwagi na swój wygląd, a miał sporą otyłość, postanowił też zacząć dietę. Przyłączyła się do nas i mama, która z powodu nadwagi nabawiła się cukrzycy. Wspólnie zmieniliśmy nasze codzienne menu i schudliśmy. Tata 35 kilo, mama 16, a ja? Już 60 kilogramów!

Pełna przemiana

Tym, co mobilizowało mnie, by zadbać o siebie i moje zdrowie, była też miłość. Poznałam wspaniałego chłopaka, jesteśmy razem od roku i czuję się naprawdę bardzo szczęśliwa. Chcę być piękna nie tylko w jego oczach, ale i dla siebie. Moim marzeniem jest jeszcze operacja plastyczna brzucha. Mam nadzieję, że uda mi się usunąć nadmiar skóry, która wygląda bardzo nieestetycznie. Teraz ważę 85 kg. Znajomi są zaskoczeni zmianą, choć dziwią się, gdy mówię, że mam taką wagę. Czuję się lekko, mogę wchodzić po schodach bez zadyszki. Nie czuję już bólu stóp przy chodzeniu. Noszę zwykle buty na obcasie i zawsze ten ból był dokuczliwy.
Chudnięcie trwało dość długo i nie pamiętam już nawet, jak to było dźwigać na sobie tamte kilogramy. Czasem zastanawiam się, jak by to było nagle, tak z dnia na dzień, doświadczyć takiej ogromnej zmiany. Mam nadzieję, że nigdy nie dopuszczę do tego, by zmienić się w odwrotnym kierunku!

Justyna

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt