Prawidłowa flora dróg płciowych składa się w 96 proc. z bakterii lactobacillus, czyli pałeczek kwasu mlekowego. U zdrowej kobiety pozostałe 4 procent stanowią bakterie chorobotwórcze, ale bytując w drogach płciowych w tak małej ilości, nie sprawiają kłopotów. Dzieje się tak dlatego, że lactobacillus wytwarza kwas mlekowy, który trzyma w „ryzach” zarazki.
Zarazki atakują
Przyczyny waginozy jak dotąd nie zostały w pełni poznane. Wiadomo już jednak, jak przebiega ta choroba. W pewnym momencie ilość chorobotwórczych bakterii zasiedlających pochwę gwałtownie się zwiększa (od stu do tysiąca razy), prawie zupełnie zaś zanikają pałeczki kwasu mlekowego. Ponieważ infekcja przebiega u 75 proc. kobiet bezobjawowo, większość z nich nie zdaje sobie w ogóle sprawy z rozwijającego się zakażenia. Często jedynym symptomem jest białoszary kolor rzadkiej wydzieliny oraz nieprzyjemny „rybi” zapach pojawiający w czasie krwawienia miesięcznego lub tuż po stosunku (charakterystyczna woń jest wynikiem uwalniania substancji zwanych aminami biogennymi). U niewielkiego procenta pań pojawia się świąd lub pieczenie. Z czasem odporność dróg płciowych zaczyna coraz bardziej się zmniejszać i chorobotwórcze bakterie zasiedlają coraz większe ich obszary. Atak zarazków rozpoczyna się najczęściej od zainfekowania szyjki macicy. Bakterie przedostają się następnie do wnętrza narządów rodnych, atakują śluzówkę macicy oraz jajowody i tą drogą infekcja rozszerza się na jajniki oraz błonę otrzewną.
Przewlekła i nieleczona waginoza może spowodować zapalenie szyjki macicy, śluzówki i mięśnia macicy, zapalenie narządów miednicy małej, a nawet niepłodność. U kobiet ciężarnych ten typ infekcji wiąże się z ryzykiem poronienia albo urodzenia dziecka z dużą niedowagą.
W ciąży bądź czujna
Wielokrotny wzrost poziomu hormonów płciowych powoduje szereg zmian w organizmie kobiety. Pod wpływem estrogenów rozpulchnieniu ulega nabłonek dróg rodnych i moczowych, co sprzyja infekcjom. Typowe dla ciąży zachwianie pH nabłonków wyścielających drogi rodne może spowodować rozwój waginozy i nawrotowych zakażeń dróg moczowych. Dlatego kobietom ciężarnym zaleca się szczególną dbałość o higienę intymną.
Co sprzyja infekcji
- niska ogólna odporność organizmu
- noszenie antykoncepcyjnej wkładki domacicznej
- nadużywanie antybiotyków
- zmiany partnerów
- palenie papierosów
Uwaga antybiotyki!
Według statystyk ESAC (European Surveillance of Antibiotic Consumption), Polska znajduje się w pierwszej dziesiątce wśród krajów europejskich pod względem ilościowego spożycia antybiotyków. W naszym kraju na 1000 osób aż 25 stosuje je codziennie (!). Nadużywanie antybiotyków doprowadza do zaburzenia równowagi fizjologicznej mikroflory układu moczowo-płciowego i może stać się przyczyną niekontrolowanego namnożenia bakterii i grzybów.
Kiedy potrzebna jest terapia?
Waginozę rozpoznaje ginekolog na podstawie zwykłego badania. Dla potwierdzenia diagnozy wysyła wymaz do laboratorium na analizę mikroskopową i chemiczną. Pacjentkom, które nie mają żadnych dolegliwości, proponuje się najpierw preparaty korzystnie wpływające na zmianę wydzieliny pochwowej. Leczenie antybiotykami jest wskazane u kobiet, u których występują już objawy chorobowe, a także u osób przed operacjami ginekologicznymi i niektórych ciężarnych. Zakażenie likwiduje się za pomocą preparatów doustnych lub dopochwowych niszczących bakterie chorobotwórcze (metronidazol czy klindamycyna w formie tabletek bądź kremów).
Niestety, terapia nie zawsze daje od razu dobre rezultaty. Czasem trzeba ją powtórzyć, ponieważ niektóre zarazki są oporne na leki. Niepowodzenie leczenia może być też spowodowane faktem, że po pewnym czasie dochodzi do kolejnego zakażenia, najczęściej samozakażenia mikroorganizmami bytującymi w jelicie grubym. W czasie trwania infekcji lekarze odradzają stosowanie żelów pod prysznic, środków antyseptycznych i szamponu do kąpieli w wannie.
Dobre bakterie kontra złe
Po zakończeniu antybiotykoterapii trzeba odtworzyć w drogach rodnych zdrowe środowisko bakteryjne, które przywróci im prawidłową florę. Zaleca się preparaty probiotyczne zawierające ochronne pałeczki kwasu mlekowego – dopochwowe albo doustne. Najlepsze rezultaty daje zażywanie tzw. probiotyków ginekologicznych doustnych, które dokładniej „kolonizują” pochwę i lepiej przywierają do jej nabłonka. „Dobre” bakterie osiedlają się też w układzie moczowym i pokarmowym. Preparat zażywa się raz dziennie przynajmniej przez tydzień. – Można stosować go bez ograniczeń czasowych, ponieważ po 3 miesiącach od zakończenia kuracji antybiotykami ryzyko nawrotu waginozy sięga 30 procent, a po 9 miesiącach nawet 80 proc. – mówi ginekolog dr Jacek Tomaszewski z Akademii Medycznej w Lublinie.
Przynoszą ulgę
Zanim trafisz do gabinetu lekarskiego, możesz skorzystać z dostępnych w aptekach preparatów bez recepty, które nieco złagodzą swędzenie i pieczenie. Najłatwiejsze w użyciu są tabletki, kapsułki i globulki dopochwowe. Globulki Albothyl – o działaniu przeciwzapalnym, Lactovaginal – bakterie kwasu mlekowego do stosowania dopochwowego, Calendulin – tabletki dopochwowe z wyciągiem z nagietka, saszetki Tantum Rosa do irygacji oraz do zewnętrznych przemywań, mieszanki ziołowe – Vaginol, Vagoflos lub Vagolavit. FemiVaxin HP, Laciobios Femina – doustne probiotyki ginekologiczne.



