• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Talia jest ważna
  • Dieta dopasowana w pasie
  • W poszukiwaniu wcięcia z bajki
  • Magdalena Stużyńska: Uwielbiam dobrą kuchnię, także tę niezdrową...
  • Ciepło wyszczupla
  • Kuracja prezydencka – czyli dieta kapuściana
  • Wiosna w stylu fitness
  • 15 superodchudzających produktów
  • Jak efekt domina
  • Chcesz być zgrabna? Walcz z estrogenami
  • więcej w tym wydaniu

Bałagan da się lubić

Superlinia, 3/2009; 68-69
Anna Rzędowska
  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
Nie jesteś idealna. Nikt nie jest. Wzorce estetyki i ładu stworzono po to, byśmy mogli stale do czegoś dążyć – doskonaląc swoje ja, a nie szlifując poczucie winy i wieczne niezadowolenie z siebie.

Przeczytałaś ostatnio jakąś książkę? Byłaś na długim spacerze w lesie, by zapamiętać ostatni śnieg? Nie zasłaniaj się zabieganiem, nie tłumacz praniem, gotowaniem, sprzątaniem. Ustal priorytety; zastanów się, na co chcesz mieć czas i na co warto go mieć, a co możesz sobie odpuścić. Rozważ, komu ma się podobać twoje życie i twój dom – tobie czy innym? Porysowana patelnia teflonowa może być niebezpieczna dla zdrowia, ale rysa na stole jest jak zmarszczka mimiczna na twojej twarzy: opowiada historię, nadaje charakter. Możesz łagodzić kremem oznaki mijającego czasu, możesz nawet zafundować sobie kurację botoksową, ale każdy kolejny zabieg sprawi, że będziesz inna od siebie prawdziwej. Ani gorsza, ani lepsza. Inna. Nieskazitelny blat twojego stołu – osłaniany i pucowany –  będzie wciąż piękny, ale nie przypomni ci miłego wieczoru przy świecach, udanych, radosnych świąt, śmiechu dzieci ani smaku wina.

Zamiast gonić własny ogon, pozwól sobie na więcej luzu. Choćbyś chciała, i tak nie uporządkujesz wszystkiego. Nawet w sterylnym, wysprzątanym mieszkaniu (podobnym do muzeum) znajdzie się miejsce na chaos. Niekoniecznie w zakamarku. Wystarczy, że kubek z niedopitą kawą postoi chwilę dłużej na biurku, a obok wyląduje sterta materiałów do opracowania. Nagła zmiana planów powoduje, że odkładasz to, co ważne, by zająć się czymś ważniejszym. To naturalne.

W pułapce perfekcji
W telewizyjnych pasmach „dla kobiet” namnożyło się programów poradniczych o sprzątaniu. Scenariusz jest ten sam: bezlitosne oko kamery pokazuje zapuszczone do granic możliwości mieszkanie jakiegoś niezaradnego życiowo i leniwego flejtucha, który później – pod komendą dziarskich przewodniczek w gumowych rękawicach czy nieskazitelnej bogini z mopem – zamienia swój chlewik w oazę. Przy okazji  usuwa „wszystko, co zbędne”, czyli na przykład zbieraną latami kolekcję porcelanowych figurek albo... książek. Odtąd filiżanki i talerze zamienią się miejscami, puszki z koncentratem pomidorowym spoczną w specjalnie zakupionym koszyku, a wszystkie T-shirty będą składane w jedyny słuszny sposób. O ile z niektórych rad  w tego typu programach na pewno warto skorzystać, o tyle niewolnicze stosowanie się do wszystkich – na zasadzie „bo tak pokazali w telewizji!” – po prostu nie ma sensu. Czy myślałaś kiedyś o tym, co robi Perfekcyjna Pani Domu po wyłączeniu kamer w jej wysprzątanym gniazdku? Zastanawiałaś się, czy sama je wysprzątała – i czy poza machaniem ścierką do kurzu interesuje się czymś jeszcze? Czy kogoś lubi, z kimś się przyjaźni i czy potrafi być spontaniczna?

Pomyśl o sobie
Perfekcyjne Panie Domu są wśród nas. Być może nawet padłaś już ofiarą którejś z nich? Nieomylne i apodyktyczne, wiedzą lepiej, jak powinien wyglądać twój dom, co musisz, a czego nie wolno ci robić. To one mówią ci – nie czekając, aż zapytasz – które meble w twoim mieszkaniu nadają się do wyrzucenia albo zwrócą uwagę na niewłaściwy kolor zasłon. Podsuwają najnowsze  poradniki  o usuwaniu plam z boazerii i o pielęgnacji kaktusów. Wiedzą wszystko, nawet to, w jaki sposób należy obierać jajko na twardo i jak  wykorzystać skorupki. Wiedzą, że dom trzeba sprzątać w każdą sobotę, a wiosną i przed świętami zrobić gruntowne porządki... Nasłuchałaś się różnych rad na ten temat od mamy, koleżanek i sąsiadek. Teraz przez chwilę posłuchaj samej siebie, pomyśl, czego chcesz, co lubisz, co uważasz za ważne. Odrzuć wszelkie „wypada”, „trzeba”, „wszyscy” i „każdy”. Wystarczy, że ty czegoś nie lubisz – to dowodzi, że jednak nie każdy i nie wszyscy, prawda?

Czym skorupka nasiąknie...

Są ludzie, którzy uwielbiają żyć w bałaganie. Czasem jest to reakcja na wychowanie wśród nakazów i zakazów nadopiekuńczych, perfekcyjnych matek, które cierpiały z powodu najmniejszego pyłku na dywanie i fałdki na obrusie. Kilkanaście lat życia pod kontrolą, stosowanie się do dyscypliny, wyuczone automatyczne posłuszeństwo, skutkuje w dorosłym życiu upodobaniem do chaosu. Naturalna potrzeba niezależności spotęgowana jest buntem przeciw narzucanej kiedyś pedanterii. Wychowując dziecko, uczmy je odróżniać porządek od czystości, a bałagan od niechlujstwa. Nic się nie stanie, jeśli byle jak powrzuca majtki i skarpetki do swojej szuflady. Ważne, by miało nawyk wkładania tam (i na siebie!) tylko czystych rzeczy. Cokolwiek o tym myślimy, prawda jest jedna: wychowujemy dziecko po to, by stało się samodzielnym dorosłym. Mały buntownik może wyrosnąć na szczęśliwego bałaganiarza. Otaczający go nieład nie zniechęci przyjaciół; przyciągnie ich jego zadowolenie z życia. Z małej „pomocnicy” pedantycznej matki wyrasta zwykle... pedantyczna matka i koleżanka wszystkim wytykająca brak perfekcji. A co gorsza – niezadowolona z siebie i swojego domu, bo choć panuje w nim idealny porządek, w głowie ciągle kołacze się poczucie winy; przecież zawsze dałoby się coś poprawić... Nasłuchałaś się rad na temat porządku od mamy, koleżanek i sąsiadek. Teraz posłuchaj samej siebie, pomyśl, czego ty chcesz i co jest ważne dla ciebie.

W tym szaleństwie jest metoda...
Twórczy nieład, artystyczny bałagan – na pewno znasz te pojęcia. Ale i minimalizm, choć jest modny, do niczego cię nie zobowiązuje. Niektórzy  wprawdzie podążają za każdą modą (nawet za tą, której zbytnio nie rozumieją), to są i tacy, którzy rzeczywiście lubią mieć wokół siebie chłodną biel gładkich płaszczyzn. Czerpią inspirację z pustej przestrzeni i czystej kartki, którą można dowolnie zapełnić. Inni potrzebują stymulowania energii feerią barw, wycinkami przypiętymi do korkowej tablicy. Każdy przedmiot o czymś im przypomina, może stać się punktem zaczepienia, podczas gdy ci pierwsi nie potrafią się skupić, jeśli dociera do nich zbyt wiele bodźców równocześnie. Sprawdź, z czym ty sama czujesz się najlepiej. Twoja przestrzeń ma inspirować ciebie, a nie kogoś innego. Nie wstydź się twojego biurka zawalonego papierami, sterty gazet na podłodze czy różnobarwnego kłębowiska włóczki. Dobry rzemieślnik może potrzebować uporządkowanego warsztatu pracy, ale ty  – kieruj się swoją wizją i natchnieniem. Męczy cię bałagan? Uporządkuj go. Męczysz się w sterylnym otoczeniu? Wprowadź chaos. To proste. Przecież o artyście świadczą jego dzieła, a nie wygląd pracowni. Nie wstydź się, że ktoś zobaczy twoje biurko zawalone papierami, stertę gazet czy różnobarwne kłębowisko włóczki. Może dobry rzemieślnik potrzebuje uporządkowanego warsztatu pracy, ale jeśli ty działasz spontanicznie – kieruj się swoją wizją.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt