Nie każda fryzura daje włosom szansę na to, by mogły być puszyste. Jeśli masz długie do ramion, grube, proste pasma, będą one opadały pod własnym ciężarem – ale nie narzekaj, bo mało kobiet może się pochwalić takim skarbem. O ich urodzie decydują wtedy elastyczność, sypkość, połysk. O puszystość starać się mogą właścicielki krótszych fryzur i cieńszych włosów. Najpierw idź do fryzjera. Dobre strzyżenie to podstawa. Fachowiec wycieniuje włosy albo ostrzyże je warstwowo, a to nada im lekkość. Jeśli na swoje sugestie dotyczące uczesania usłyszysz w odpowiedzi: „Pani ma takie cienkie (rzadkie, sztywne, suche itp.) włosy, że nic nie można z nimi zrobić”, idź do innego salonu. Zawsze można COŚ zrobić; i to sensownego. Trzeba mieć umiejętności, a ich brak fryzjer często maskuje właśnie... tupetem. Nie powinien krytykować włosów klientki, tylko ocenić ich stan i zaproponować odpowiednie strzyżenie. Do niego należy też powiedzenie ci, kiedy powinnaś zgłosić się na kolejną wizytę. Krótkie fryzury po 4–6 tygodniach tracą nadaną im formę.
Przedłużony efekt
Możesz pomyśleć o zrobieniu delikatnej trwałej. Nie po to, by mieć na głowie loki, ale po to, by lekko unieść włosy u nasady, jak to się fachowo mówi: „odbić je od głowy”. Ma to jednak sens tylko wtedy, kiedy twoje pasma nie są bardzo grube i nie dłuższe niż do szczęki. Trwała kosztuje około stu złotych. Efekt utrzymuje się zwykle trzy miesiące. Musisz jednak wziąć pod uwagę, że ryzyko zniszczenia (głównie przesuszenia) włosów jest spore. Dlatego nie idź na zabieg do pierwszego lepszego salonu. Wypytaj znajome, poszukaj opinii w internecie.
Sztuczki optyczne
Farbowanie nie zwiększy puszystości włosów, ale umiejętnie użyte dwa, trzy odcienie farby nadadzą uczesaniu wrażenie trójwymiarowości, przestrzenności. Pasemka koloru muszą jednak być cieniutkie i nie mogą być zbyt kontrastowe. Szerokie pasma (niektórzy fryzjerzy wciąż je robią!) wyraźnie spłaszczają fryzurę, poza tym są nietwarzowe i niemodne. Stosowanie popularnych barwników roślinnych typu henna pogrubia włosy, ale nie wpływa na ich puszystość. Składniki henny oblepiają pasma, a więc je obciążają.
Szampon ma znaczenie
Jeśli zależy ci na zwiększeniu puszystości fryzury, kup taki, którego nazwa obiecuje takie właśnie działanie. Zwykle ma on do pary odżywkę. Pamiętaj, by stosować ją zgodnie z instrukcją i nie przekraczać zalecanej dawki. Za dużo odżywki daje efekt odwrotny do zamierzonego – włosy stają się zbyt ciężkie, przyklapnięte. Oferta szamponów dodających objętości fryzurze jest ogromna (wybrane wymieniamy w ramce obok).
Szczotka i reszta
Dużo zależy od sposobu suszenia włosów. Jeśli masz swobodne uczesanie i nie przeszkadza ci lekki nieład na głowie, susz włosy (po odciśnięciu wody w ogrzany ręcznik), zwieszając głowę. Na uzyskanie trwalszego efektu pozwoli ci wgniecenie w wilgotne włosy pianki modelującej. Uwaga: jej nadmiar obciąża pasma! Do włosów średniej długości wystarczy porcja pianki wielkości małej mandarynki. Rozetrzyj ją delikatnie w dłoniach, wgnieć we włosy miejsce przy miejscu, a potem rozczesz je grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach.
Drugi sposób suszenia polega na użyciu okrągłej szczotki – tym grubszej, im dłuższe są włosy. Należy nawijać na nią średniej szerokości pasma jak najbliżej podstawy, by odbić je od czaszki. Spryskiwanie suszonych pasm lakierem modelującym (od spodu) pozwoli utrwalić uczesanie. Strumień powietrza nie może być zbyt gorący, kieruj go od dołu. Możesz też nawinąć włosy na wałki o jak największej średnicy. Łatwiej ci będzie sobie z tym poradzić, jeśli zepniesz klipsem pasma z górnej połowy czaszki. Dopiero kiedy wysuszysz dół, usuń klips i wysusz resztę pasm. Puszystości dodaje też użycie suszarki z dyfuzorem, który kieruje powietrze na skórę głowy, nieco unosząc w ten sposób pasma.
Ostrożnie z tapirowaniem
Wróciło do łask wraz z modą na lata 50. i 60. Pomaga nieco spuszyć fryzurę, ale jest metodą dosyć inwazyjną. Osłabia pasma, utrudnia ich późniejsze rozczesanie, powoduje łamanie się. Dlatego tapiruj włosy z wyczuciem i nie codziennie! Po natapirowaniu spryskaj je delikatnie lakierem, trzymając pojemnik minimum
30 cm od głowy. Lakier opadnie wówczas na włosy delikatną, niewidoczną mgiełką.
Objętość znaczy... czystość
Stwierdzenie, że częste mycie szkodzi włosom, że przyspiesza ich przetłuszczanie się, jest nieprawdziwe. Dermatolodzy i fryzjerzy są zgodni co do tego, że włosy należy myć tak często, jak to potrzebne, nawet każdego ranka. Zaszkodzić im mogą: nadmiar szamponu i zbyt gorąca woda. Jeśli myjesz włosy codziennie, używaj łagodnego szamponu, przeznaczonego właśnie do codziennego mycia (możesz go przed użyciem rozcieńczyć w miseczce przegotowaną wodą w proporcji 1:1 i spienić, zanim wylejesz na włosy, wtedy podziała jeszcze delikatniej). Poza tym zwilżaj i spłukuj włosy strumieniem letniej wody. Po umyciu najpierw odciśnij z nich nadmiar wody, a potem owiń głowę w chłonny ręcznik. Nie trzyj nim włosów, poczekaj, aż tkanina wchłonie wilgoć. Zacznij suszyć włosy dopiero wtedy, kiedy będą tylko trochę wilgotne, krócej podziała na nie niszczący strumień gorącego powietrza z suszarki. Zawsze zakończ suszenie, dmuchając na włosy zimnym powietrzem, to zamknie łuski włosów i utrwali uczesanie.
Skuteczne zioła
W zapewnianiu włosom puszystości nieocenione są płukanki ziołowe. Rezultatów ich działania nie możesz się spodziewać natychmiast, ale już po miesiącu systematycznego stosowania fryzura wyraźnie nabierze objętości. Sprawdzona mieszanka to: 4 łyżki szyszek chmielu, łyżka kłącza tataraku, łyżka skrzypu. Zalej zioła 3 szklankami zimnej wody. Doprowadź do wrzenia na małym ogniu. Odstaw na 15 minut. Wlej łyżkę soku z cytryny. Odcedź i płucz włosy 3-4 minuty. Odciśnij w ręcznik i susz jak zwykle.



