ANNA KARWAŃSKA, specjalista żywienia, Instytut Witalności w Warszawie:
Za najniebezpieczniejszą dla zdrowia uznaje się otyłość brzuszną, która dotyczy co drugiej Polki i co trzeciego Polaka. W przypadku kobiet czerwone światło powinno zapalić się przy przekroczeniu 80 cm w talii, a w przypadku mężczyzn – 94 cm. Osoby z nadmiarem kilogramów w pasie są znacznie bardziej zagrożone chorobami układu sercowo-naczyniowego oraz cukrzycą typu 2.
Podstawową przyczyną nadmiaru centymetrów w pasie jest odkładanie się tłuszczu. Jest pewne, że osoba o siedzącym trybie życia, której dieta zawiera więcej niż 35% tłuszczu, w tym 7% tłuszczów nasyconych, będzie miała po kilku miesiącach nadwagę. Bardzo niezdrowa z punktu widzenia dietetyki jest zbyt wysoka zawartość tłuszczów zwierzęcych i tłuszczów trans (tłuszcze cukiernicze w waflach, ciastkach, pączkach).
Inną przyczyną otyłości brzusznej mogą być poważne kłopoty z trawieniem, gazy, zaparcia spowodowane nerwowym trybem życia, brakiem czasu na dokładne gryzienie posiłków czy brakiem ruchu. Powodem tych dolegliwości może być też nietolerancja pokarmowa, np. nietrawienie laktozy (obecnej w mleku, jogurtach) czy sorbitolu (obecnego w niektórych owocach, np. jabłkach, śliwkach).
dr n. med. JACEK WAŚNIEWSKI, specjalista chorób wewnętrznych, Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie:
Wszystkie czynniki – waga, BMI, wygląd – świadczą o nadwadze. Problem tkwi w ich czułości. Wskaźnikiem bardziej czułym i specyficznym niż wygląd jest BMI, bo dzięki „manewrom” matematycznym na podstawie danych (wagi i wzrostu) podaje się wynik, który porównany z tabelą pozwala określić stan pacjenta. Nie jest to jednak metoda doskonała, bo np. w przypadku kulturysty wprowadza w błąd (wzrost się nie zmienia, a waga pochodzi z mięśni, a nie tkanki tłuszczowej). Poza tym w przypadku ćwiczeń otyłego, u którego następowałby przybór masy mięśniowej, pojawi się efekt mijania (zamiana tłuszczu na masę mięśniową), a wskaźnik będzie stał w miejscu. Dlatego w medycynie używa się też pomiaru grubości fałdu skórnego z określonych okolic ciała, aby pośrednio uzyskać informację o zwiększeniu lub zmniejszeniu ilości tkanki tłuszczowej. Tłuszcz w organizmie odkłada się nierównomiernie. Jeśli chudniemy, z brzucha ubywa go w ostatniej kolejności.
Dużo uwagi przywiązuje się ostatnio do czynnika genetycznego. Determinuje on podejście lekarza do problemu.
Wymienione wskaźniki służą określeniu zagrożenia chorobami, tj. chorobą niedokrwienną serca, miażdżycą, udarem mózgu czy cukrzycą.
dr n. med. WOJCIECH WITKOWSKI, kierownik Klinicznego Oddziału Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Leczenia Oparzeń, Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie:
Problemu nadwagi i otyłości nie da się rozwiązać na stronach internetowych, blogach czy w gabinetach odnowy biologicznej. W tym zakresie, poza wieloma specjalnościami chirurgicznymi (np. chirurgia bariatryczna), może pomóc też chirurgia plastyczna. Obecnie jest ona w Polsce na wysokim poziomie i z powodzeniem radzi sobie z modelowaniem sylwetki, jednak warunkiem koniecznym jest wykonanie zabiegu w specjalistycznej klinice. Jej możliwości nie są jednak tożsame z odchudzaniem.
Jedną z metod jest lipoplastyka (liposukcja), która przywraca prawidłowe proporcje sylwetki poprzez usunięcie nagromadzonej tkanki tłuszczowej z niektórych okolic ciała. Podobne możliwości daje m.in. lipoliza laserowa. Zabiegi zmniejszające tkankę tłuszczową nie są jednak obojętne dla organizmu i trzeba liczyć się z konsekwencjami. Nawet przy odsysaniu niewielkiej ilości tłuszczu nie ma pewności, czy nie wystąpi zator tłuszczowy, infekcja, zakrzepowe zapalenie żył.
Dlatego obowiązkiem chirurga plastyka jest uprzedzenie o potencjalnych konsekwencjach poddania się liposukcji. Po podjęciu decyzji o modelowaniu sylwetki pacjent musi mieć zapewnioną odpowiednią specjalistyczną opiekę lekarską przed- i pooperacyjną.



