• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Kod szczupłej sylwetki
  • Jedz zgodnie z genami
  • Nikt nie jest skazany na nadwagę
  • Beata Pawlikowska: Zaprzyjaźniłam się ze sobą
  • ABC dbających o linię cz.3
  • 5 razy tak dla witamin
  • Detoks: nowa ty!
  • Szczuplejsza znaczy zdrowsza
  • Chrupnij sobie!
  • Problem na głowie
  • więcej w tym wydaniu

Zdążyć przed bulimią

Superlinia, 3/2010; 70-72
Aleksandra Żuczkowska
  • fot. Shutterstock
  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
Zaburzenia jedzenia, zarówno u nastolatków, jak i u dorosłych, pochodzą często z nierozwiązanych w dzieciństwie konfliktów emocjonalnych, niekoniecznie dotyczących przyjmowania pokarmu. Przeczytaj, dlaczego świat uczuć jest tak ważny i jak wspierać dziecko w kształtowaniu tego świata.

Dzieci nie mają jeszcze w pełni ukształtowanego systemu nerwowego, odbierają rzeczywistość głównie poprzez emocje. Są więc podatne na zranienia w tej dziedzinie, a zakłócenia w odczuwaniu i wyrażaniu uczuć mogą mieć czasem bardzo bolesne skutki w ich dalszym życiu. Nawet najbardziej kochający rodzice nie są w stanie w pełni uchronić przed tym swoich pociech – i to jest zła wiadomość. A dobra jest taka, że możemy dzieciom towarzyszyć w przeżywaniu tych urazów, kompensować straty i uzdrawiać. W jaki sposób to robić? Akceptując pociechy bezwarunkowo, ze wszystkimi doświadczanymi przez nie trudnymi uczuciami i odczuciami oraz pomagając im je nazywać i stopniowo zdobywać wobec nich dystans. Dzieci uczą się w ten sposób radzić sobie na bieżąco z bolesnością własnych przeżyć.
 
Kropla inteligencji emocjonalnej

Kobiety, które karmiły piersią, pamiętają, jak fascynującym przeżyciem były dla nich westchnienia ulgi i rozkoszy u niemowląt przy każdej wyssanej kropli pokarmu. Z czasem dzieci uczą się w sposób bardziej powściągliwy wyrażać przyjemne emocje towarzyszące jedzeniu i nie tylko, choć są one równie mocne.

Dwu-, trzylatki często słyszą w trakcie posiłku: „Nie mlaskaj; jedz wolno; nie otwieraj buzi przy jedzeniu; nie mów, gdy jesz”. Wszystkie te sygnały to trening, który ma pomóc im w przyszłości odpowiednio zachowywać się wśród innych ludzi. Każda kultura wykształca zwyczaje, wpajane maluchom od najwcześniejszych lat życia. Czy jednak rzeczywiście pomaga im to radzić sobie, gdy dorosną? Wywieranie presji na dzieci, aby restrykcyjnie stosowały się do tych norm kulturowych, sprawia, że one otwarcie się buntują, nie chcą przeżywać presji podczas tak fantastycznego doświadczenia, jakim jest jedzenie. Nie tylko „poprawne” zachowanie przy stole, ale i samo zmuszanie do jedzenia bywa traumatycznym doświadczeniem, które może rodzić negatywne emocje u tzw. „niejadków”.

Zresztą, czy niejadki w ogóle istnieją? Serbska psycholożka Nada Ignatowić z Uniwersytetu w Belgradzie przeprowadziła wiele lat temu badania nad tym, czy małe dzieci są w stanie wybierać spośród pokarmów te, które zaspokoją ich potrzeby. Okazało się, że maluchy bezbłędnie sięgały po takie jedzenie, które w zrównoważony sposób dostarcza im białka, węglowodanów i tłuszczy. Nawet jeśli przez kilka dni wybierały wyłącznie jeden produkt, to w kolejnych sięgały po inny, który zapobiegał niedoborom. Wniosek z badań jest jeden – nie zmuszaj. Jeśli dziecko przez jakiś czas chce jeść tylko jeden ulubiony posiłek, poczekaj. Zaufaj temu, że organizm dziecka sam będzie zmieniał swoje zapotrzebowanie. I znów – najważniejsza jest twoja świadomość i gotowość podążania za tym, co dzieje się teraz.

Nie chodzi o to, by pozwolić dzieciom na wszystko, co przyjdzie im do głowy, lub nie troszczyć się zupełnie o to, co jedzą. To, czego potrzebują już małe dzieci – to jasna informacja, np. taka, że nie chcesz, żeby wypluwało jedzenie z powrotem na talerz, ale nie dlatego, że to jest „złe”, albo „niegrzeczne”, bo takie abstrakcyjne określenia niewiele mówią dziecku. Pouczanie i tłumaczenie: „To jest złe, a to jest dobre” może przynieść wręcz odwrotny skutek. Konkretem, który działa już na dwulatka, będzie jasna i spokojna informacja, że tego nie chcesz i nie lubisz, odebranie talerza, a potem trwanie przy dziecku, czasem bez słów, ale na przykład delikatnie go przytulając, kiedy głośnym płaczem wyraża swoje niezadowolenie, ponieważ mama przerywa mu świetną zabawę, jaką było wypluwanie zupy. Nie ma nic niewłaściwego w wyrażaniu niezadowolenia i płaczu. Byłoby wręcz dziwne i nienaturalne, gdyby dziecko akceptowało bez protestu wszelkie decyzje i zachowania rodziców. Abyś jednak była w stanie wytrzymać presję, jaką stanowi płacz dziecka – musisz sama wiedzieć, czego pragniesz: prawdopodobnie chcesz uniknąć sprzątania podłogi zachlapanej zupą i masz do tego pełne prawo, tak samo jak maluch ma prawo do zabawy – ale niekoniecznie jedzeniem. To ty decydujesz i ty działasz. Ważne jest, jak to robisz. Czy rozumiesz siebie, dziecko i wasze emocje. Świadomość i akceptacja uczuć, zwłaszcza przykrych, to przejaw tzw. inteligencji emocjonalnej. Jeśli potrafisz je odczytywać i reagować spokojnie, mimo ich intensywności – z przeżywaniem tych przyjemnych poradzisz sobie lepiej.

Kłamstwa pozornie niewinne

Pozbawione ciepła, empatii i otwarcie wyrażanych uczuć dzieci tracą poczucie kontroli i bezpieczeństwa. Bez uczuć ludzie nie mają szansy przetrwać. Na przykład osoby cierpiące na genetyczną chorobę – niezdolność do odczuwania bólu – bardzo często umierają w dzieciństwie, i to zwykle na skutek konsekwencji poważnych zranień i stłuczeń. Trudno im nauczyć się unikać przeszkód, ponieważ nie otrzymują wewnętrznego ostrzeżenia, jakim jest ból. Osoby objadające się kompulsywnie albo unikające jedzenia też zatraciły ten wewnętrzny sygnał informujący o niebezpieczeństwie. Tylko przyczyną tego zaburzenia nie jest w ich wypadku genetyka, ale bardzo często emocjonalne zagubienie.

Kochający rodzice nie chcą jednak, żeby dzieci czuły ból. Kiedy idą z nimi na szczepienie, mówią:  „Nie będzie bolało”. Maluch przestaje płakać, więc jest to dla rodzica wygodne. Jednak po zabiegu, w trakcie którego płakał, bo bólu nie dało się wyeliminować – jego zaufanie do mamy będzie na skali o jeden punkt mniejsze. Może zapomni, jego podświadomość jednak zakoduje  „niewinne” kłamstwo rodzica. Po latach gromadzenia takich doświadczeń, efekty ujawnią się w przyszłości – już nie tak „niewinnie”.

Emocje to jeden z najważniejszych sygnałów, sprawiający, że dążymy do czegoś lub czegoś unikamy. Są jak światło zielone i czerwone. Jeśli mówisz swojemu dziecku: „Nie ma o co płakać”, kiedy ono zgubiło zabawkę albo boi się szczepienia, nie pozbywasz się kłopotu. Może na moment. Dziecko uwierzy ci, że to tylko zabawka, a wkłucie igły nie boli. A jednak strata czy ból pozostają stratą i bólem. Trzeba je przeżyć, a najlepiej przeżywa się je w otoczeniu bliskich, którzy potrafią wysłuchać tego, co się dzieje, nie narzucając swoich wewnętrznych stanów i nie tłumacząc nam, byśmy nie przeżywali czegoś tak, jak przeżywamy.

Każdy jest odrębną istotą i tylko on sam jest w stanie rozpoznać swoje wewnętrzne stany. Ważne, by mógł je wyrazić i opisać wobec innej osoby. Nauka tego doświadczenia zaczyna się od zgubionej zabawki, płaczu i złości przeżywanej w serdecznym kontakcie z mamą lub tatą, którzy nie dziwią się, że boli i potrafią zachować spokój i cierpliwość wobec rozpaczy dwu-, cztero-,  czy czternastolatka. Nie warto ulegać złudzeniu, że ta ostatnia jest poważniejsza niż ta u malucha. Wszystkie uczucia, w każdym wieku, mają tę samą moc, znaczenie, i wymagają uwagi. Problemem jest sposób, w jaki radzi sobie człowiek na różnych etapach swojego życia. Malec krzyczy i tupie nóżkami, ale nastolatek może już poważnie uszkodzić sobie zdrowie, a nawet narazić życie.

Smutek i złość z gracją

Ponieważ zaspokojenie głodu i pragnienia to jedne z podstawowych funkcji utrzymujących nas przy życiu, z jedzeniem wiąże się wiele intensywnych doznań emocjonalnych. Pozytywne – stymulują harmonijny rozwój osobowości, negatywne – stanowią czasem dla organizmu poważne wyzwanie. Nadmiar negatywnych bodźców i towarzyszących im przeżyć może ograniczać rozwój lub nawet prowadzić do poważnych zaburzeń osobowości, na przykład tych związanych z jedzeniem, jak anoreksja czy bulimia.

Wychudzona sylwetka anorektyczki niepokoi. Diagnoza wydaje się oczywista. Żadna diagnoza nie oddaje jednak rozmiaru emocjonalnego cierpienia, jakie przeżywa lub jakiego mogła doświadczyć w życiu. Dobre stopnie, nienaganne zachowanie w szkole, a potem szybka kariera zawodowa nie są wcale wyznacznikiem wewnętrznego szczęścia i harmonii. Natomiast umiejętność wyrażania emocji (zwłaszcza przykrych) i radzenia sobie z nimi w sytuacjach społecznych, w relacjach z innymi – tak. Aleksander Lowen, amerykański psychiatra i psychoterapeuta, jeden z twórców metod terapeutycznej pracy z ciałem uważa, że wyniesione z dzieciństwa urazy emocjonalne manifestują się w dorosłym życiu w postaci blokad w mięśniach i sztywności, z której wiele osób latami nie zdaje sobie sprawy. Często rodzice tych dzieci nie wiedzieli, jak pomóc im w przeżywaniu negatywnych uczuć. Popularne kiedyś dawanie dzieciom się wypłakać albo przeżyć złość w samotności powoduje, że młodzi ludzie nie wiedzą, jak doświadczać bólu w obecności innych ludzi. Uczą się, że smutek, frustracja i złość wobec straty czy zranienia są wstydliwe i nie wolno ich okazywać publicznie. Sądzą, że okazując te uczucia, zostaną przez innych osądzeni lub odrzuceni. Skumulowane przez lata negatywne emocje, wzmacniane jeszcze przez błędne przekonania o świecie i o sobie, prowadzą do utraty naturalnej elastycznościi radości życia, którą Lowen nazywa „gracją”.

Co robić?

Rodzice, którzy sami w dzieciństwie doświadczyli stylu wychowania negującego naturalne, przykre emocje, mogą mieć problemy w akceptowaniu uczuć swoich dzieci. Warto poszukać wsparcia i informacji. Ewentualne braki zawsze można nadrobić poprzez pracę nad sobą. Świadomość własnych emocjonalnych przeżyć i konfliktów oraz konsekwentne ich rozwiązywanie – to jedno z podstawowych zadań dla rodziców.

Znajdź klucz do siebie!

Pomagaj dziecku w radzeniu sobie z uczuciami, ucz je rozpoznawać, nazywać, akceptować. Aby robić to dobrze, najpierw jednak postaraj się zrozumieć swoje emocje, motywy postępowania itd. Tylko wtedy będziesz mogła podejść do zachowań córki lub syna z empatią, akceptacją i życzliwością. Daj sobie i dziecku równe prawo do wyrażania i przeżywania rozmaitych uczuć.

Bezradność woła o radę

Jeżeli doświadczasz sama problemów emocjonalnych i nie wiesz, jak sobie z nimi radzić – zwłaszcza, gdy jednym z twoich sposobów „radzenia sobie” jest strategia jedzenia bez ograniczeń lub niejedzenia w ogóle – warto, żebyś skonsultowała to z psychologiem albo psychiatrą. Anoreksja i bulimia to poważne zaburzenia, które na szczęście można – i trzeba! – leczyć. Nie wstydź się zwrócić do specjalisty, nie jesteś ze swoim problemem odosobniona.

Z roku na rok, osób z zaburzeniami odżywiania przybywa. Zgłoś się do Poradni Zdrowia Psychicznego, kontakty do terapeutów znajdziesz też na stronach www.anonimowizarlocy.org; www.przewaga.pl; www.forum.glodne.pl.Tylko specjalista jest w stanie pomóc ci zrozumieć twój problem i się z nim uporać.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt