Choć zdarza się to dosyć często, tycie po rzuceniu palenia papierosów wcale nie jest nieuchronne. Poza tym zyskanie dodatkowych kilkunastu kilogramów to prawdziwa rzadkość, Pani przyjaciółka musiała się mocno „postarać”, żeby to osiągnąć.
Przybieranie na wadze po odstawieniu papierosów bierze się z tego, że nikotyna działa hamująco na nasz apetyt i może nieznacznie zwiększać tempo metabolizmu. Kiedy więc rezygnujemy z palenia, poziom nikotyny spada, apetyt wzrasta, a poziom metabolizmu wraca do normy (czyli nieco spada). Wynik tego zdaje się być oczywisty: jemy więcej, spalamy mniej, zatem... tyjemy. Niektórzy specjaliści podkreślają również fakt, że po rzuceniu palenia wraca odczuwanie pełni smaku i zapachu spożywanych potraw, a to jeszcze bardziej wzmacnia apetyt. Na dodatek odzywają się nasze złe nawyki. Przyzwyczailiśmy się do palenia i próbujemy tę czynność czymkolwiek zastąpić. Często więc alternatywą dla zapalenia papierosa staje się podjadanie w ciągu dnia lub nocy. Dlatego czas rzucania palenia jest doskonałym momentem na zmianę stylu życia w ogóle. Dzięki temu pozbędziemy się nie tylko zabijającego nas nałogu, ale również uregulujemy dietę i aktywność fizyczną, a kilka dodatkowych kilogramów stracimy w ciągu następnych miesięcy.
Dietetycy nie wymyślili jak narazie nic mądrzejszego niż dzielenie spożywanych podczas doby kalorii na mniejsze porcje, unikanie słodyczy i alkoholu, dodawanie do codziennej diety dużych ilości warzyw i owoców. Aktywność fizyczna (szybkie marsze, biegi, jazda na rowerze, czy pływanie) powinna być rutyną wpisaną w obowiązki dnia, pozwalającą na dodatek zwalczyć typowe objawy głodu nikotynowego. Istotne jest zastąpienie fizycznego nawyku trzymania papierosa w ustach i palcach czymś znacznie zdrowszym, np. bezcukrową gumą do żucia, marchewką bądź selerem.
Porad udziela lekarz rodzinny Marcin Pustkowski.



