• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Kod szczupłej sylwetki
  • Jedz zgodnie z genami
  • Nikt nie jest skazany na nadwagę
  • Beata Pawlikowska: Zaprzyjaźniłam się ze sobą
  • ABC dbających o linię cz.3
  • 5 razy tak dla witamin
  • Detoks: nowa ty!
  • Szczuplejsza znaczy zdrowsza
  • Chrupnij sobie!
  • Problem na głowie
  • więcej w tym wydaniu

Beata Pawlikowska: Zaprzyjaźniłam się ze sobą

Superlinia, 3/2010; 12-13
Joanna Reyman
  • fot. Shutterstock
  • Beata Pawlikowska, fot. KAPiF
więcej zdjęć
W swoim życiu musiała zmierzyć się z piraniami, złymi ludźmi, ale przede wszystkim z własnymi słabościami i ciężkimi chorobami: anoreksją i bulimią. Po latach odnalazła własny sposób na spełnianie marzeń i odnoszenie sukcesów.

Beata Pawlikowska - Znana podróżniczka, pisarka, dziennikarka, fotografka i tłumaczka. Prowadzi autorski program w Radiu ZET i swój show w programie 2 TVP. Jej książka – „Blondynka śpiewa w Ukajali” – była pierwszą pozycją polskiego autora wydaną przez szacowne National Geographic. Napisała też „W dżungli życia”, „W dżungli miłości” i „W dżungli niepewności”.

Podróżuje pani po całym świecie, pisze książki, fotografuje, prowadzi autorskie programy w radiu i telewizji... Jak udało się to wszystko osiągnąć zakompleksionej dziewczynie z Koszalina?

Uwierzyłam w siebie. Stwierdziłam, że chcę się uwolnić od kompleksów. Bo czym one właściwie są? Tylko jakimiś błędnymi, wewnętrznymi przekonaniami, które wynikają z braku poczucia własnej wartości. Biorą się stąd, że człowiek nieustannie porównuje się z innymi, nie próbując nawet zobaczyć prawdy o własnej duszy. Pewnego dnia pomyślałam, że właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zaczęła spełniać swoje marzenia – nic, z wyjątkiem moich własnych ograniczeń. Z nimi więc postanowiłam się rozprawić, bo doszłam do wniosku, że to kompletnie bez sensu, jeśli ja sama stoję sobie na drodze do szczęścia.

W pani książkach też pojawia się to bardzo ważne przesłanie – aby cokolwiek
w swoim życiu zmienić, musimy  konsekwentnie pracować nad sobą, a nie czekać latami, aż ktoś lub coś nas przemieni...

Tak, i uważam to za najważniejsze odkrycie w moim życiu (śmiech). Kiedyś czułam się bardzo nieszczęśliwa, płakałam, rozczulałam się nad własnym losem i czekałam na cud. Wtedy właśnie uświadomiłam sobie kilka ważnych rzeczy. Po pierwsze, że nie lubię samej siebie. To była porażająca prawda, bo jeśli ja samej siebie nie lubię, to jak mogę zrobić dla siebie coś dobrego? Miałam wtedy dwa wyjścia: albo dalej żyć jako swój własny wróg i wymierzać sobie różne kary, albo spróbować zmienić w sobie to, czego nie akceptuję. Zrobiłam szybki i uczciwy rachunek sumienia – wypisałam na kartce to, czego w sobie nie lubię, a na drugiej to, co uważam za fajne. I postanowiłam pracować nad swoim charakterem i sposobem myślenia – żeby łatwiej mi było żyć i osiągać cele. Wymyśliłam zasadę priorytetów: zajmuję się w danym momencie tym, co jest dla mnie najważniejsze, nie rozmieniając się na drobne. Zorganizowałam sobie dobrze czas i pracę. Ale najważniejsze, że dziś jestem swoim najlepszym przyjacielem. Wtedy wszystko staje się łatwe.

Nasze czytelniczki starają się schudnąć. Pani się to kiedyś udało. Jak?

Absolutnie kluczową sprawą nie jest dieta ani ćwiczenia, ale to, co człowiek myśli na swój temat. Ktoś, kto żyje w konflikcie z samym sobą, nie będzie w stanie skutecznie schudnąć i osiągnąć harmonijnej sylwetki. Akceptacja musi być więc pierwszym krokiem. Dopiero drugim, zdrowy sposób odżywiania i aktywny tryb życia.

Teraz to brzmi tak prosto, ale przecież kiedyś przeszła pani piekło bulimii i anoreksji...

Tak było. To choroby emocji, które wynikają z braku poczucia własnej wartości i zagubienia w świecie, a ja, jak wcześniej mówiłam, długo nie akceptowałam siebie. Chora na anoreksję dziewczyna ma wrażenie, że świat jest wrogi,a ona sama nie ma kontroli nad niczym, co jej dotyczy. Dlatego próbuje sobie udowodnić, że ma przynajmniej kontrolę nad własnym ciałem. Torturuje się więc,odmawiając sobie jedzenia. Na początku to stan bardzo przyjemny, bo efekty są rzeczywiście piorunujące. Ciało chudnie, wszyscy dookoła dziwią się, co się dzieje, a chora kłamie, że dopiero co jadła i nie jest głodna. Potem anoreksja przechodzi w uzależnienie od niejedzenia i dziewczyna staje się ofiarą samej siebie, bo może się doprowadzić do śmierci. Wiem to, gdyż byłam bliska takiego końca. Wyszłam z anoreksji i bulimii dlatego, że zmieniłam sposób myślenia, zaczęłam szukać samej siebie i w rezultacie... zdrowieć.

Trzyma pani stałą wagę. Czy może nam pani zdradzić swoją filozofię odżywiania?

Odstawiłam niezdrowe elementy: sól, masło i słodycze. Niczego nie smażę na tłuszczu. Jeśli, to na suchej patelni. Nie jem makaronów, pierogów, żadnego fast foodu – jest nie tylko niezdrowy, ale i podobno uzależnia i wywołuje depresję, więc po co miałabym zatruwać własne ciało? Wyszłam z założenia, że mój organizm nie jest śmietnikiem, do którego można wrzucić byle co. Żeby mieć energię i zdrowie, trzeba dostarczać sobie dobrego paliwa. Dlatego jem tylko pełnoziarnisty, razowy chleb, kaszę, brązowy ryż, ryby, owoce, warzywa, migdały, nasiona słonecznika, chudy ser i jogurt. Taka zdrowa dieta nie jest dla mnie wyrzeczeniem, wprost przeciwnie – przyjemnością.

Posiłki je pani trzy czy pięć razy dziennie ?

Jem tylko wtedy, kiedy czuję głód. Kiedy go zaspokoję – przestaję. Dla przyjemności i na deser jem owoce. Zawsze je lubiłam, ale dopiero w Brazylii zrozumiałam, jakie jest ich bogactwo i jak cudownie można łączyć ich smaki, tworząc całkiem nowe zestawy.  W wielu tropikalnych krajach, takich jak Wenezuela czy Kolumbia, na każdym rogu stoi budka wyposażona w dwa podstawowe elementy: elektryczny mikser i miskę z owocami. Wystarczy podejść i wybrać ulubione owoce, a sprzedawca przyrządzi z nich pyszny koktajl. Od kilku lat włączyła pani też na stałe do swojego planu zajęć ruch... Jeżdżę dużo na rowerze, a od ponad dziesięciu lat regularnie, kilka razy w tygodniu ćwiczę w klubie fitness. Lubię się zmęczyć i poczuć pot płynący z wysiłku po plecach.

Dba pani o to, by ćwiczyć ciało, odpowiednio się odżywiać, ładnie ubierać i malować. Mimo wielu trudnych chwil, należy pani do tych osób, które promienieją także wewnętrznym pięknem. Co jest jego źródłem?

Kocham życie. Szukam w nim dobrych stron. Myślę pozytywnie. Cieszę się z drobnych rzeczy. Nie lubię narzekać, wolę konstruktywnie rozwiązywać problemy. Najlepiej przyjąć, że warto się cieszyć. Wtedy człowiek instynktownie szuka powodów do radości i... szybko je znajduje.

Pani życie w ciągu roku to jakby życie dwóch Beat. Jedna mieszka w dżungli z Indianami, poluje, pracuje fizycznie, je mięso, wystrzega się piranii, druga – „miastowa”, wegetarianka, pracuje głównie przed komputerem, a uważać musi na korki uliczne i złych ludzi. Co jest w każdym z tych bytów dla pani najcenniejsze i co łączy te dwa życia?

Ja jestem w nich najważniejsza i ja je łączę (śmiech). Ja, czyli moja ciekawość świata i chęć dzielenia się z ludźmi tym, co widziałam i przeżyłam. Nie czuję się rozdwojona. Te dwa światy tworzą harmonijną całość, bo przecież piszę książki podróżnicze i o podróżach opowiadam w „Świecie według blondynki” w Radiu ZET, więc to, co przeżyłam w dżungli wśród piranii, jest materiałem do tworzenia przy komputerze, czy przed mikrofonem, albo kamerą w telewizji.

Przepis

Koktajl tropikalny

•3-4 plastry świeżego ananasa •3-4 plastry melona •1 brzoskwinia •plasterek świeżego imbiru •ćwierć szklanki wody mineralnej

Owoce umyj, pozbaw pestek i łupin, pokrój na mniejsze kawałki. Wrzuć do miksera i zmiksuj z wodą na płynną masę. Dodanie banana sprawi, że konsystencja stanie się bardziej kremowa, a smak – słodszy. Pij od razu po przyrządzeniu.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)

Komentarze

  • Doskonały artykuł!Zamierzam skorzystać z pani doświadczeń.

    ~ella 2010-11-03 09:09:11

 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt