Romantyczna kolacja, płomień świec, on i ona w uniesieniu turlają się po satynowej pościeli, by wreszcie w namiętnym pocałunku przeżyć wspólny orgazm. Scena, jak z filmu... i zwykle zdarza się tylko tam. W realnym świecie zakochani nie skupiają się na tym, jakie mają miny w trakcie szczytowania. Nie analizują, czy leżą objęci na środku łóżka, czy też na jego skraju. Czasem spadają, kończą nierówno, wydają różne odgłosy, mają na twarzy niekontrolowane grymasy, napinają się, podrygują... I z tego m. in. wynika wiele zabawnych sytuacji, z których wybawieniem jest szeroki uśmiech.
Mieliśmy niespodziankę!
Wiele kobiet źle wspomina swój pierwszy raz, najczęściej dlatego, że partner był mało delikatny, skupiony na sobie, zbyt natarczywy. Rzadko natomiast powodem niemiłych wspomnień jest to, że coś po prostu nie wyszło. A nie wychodzi często. Zwłaszcza, jeśli oboje uprawiają seks po raz pierwszy w życiu. Mogą pojawić się kłopoty ze wzwodem (stres to największy wróg męskiej potencji). Jak na ironię, im bardziej partner chce się sprawdzić - tym gorzej może wypaść. Dotyczy to zwykle bardzo młodych mężczyzn, którzy nie mają jeszcze doświadczenia jak (mówiąc oględnie) współpracować ze swoim przyrodzeniem. Jeśli coś pójdzie nie tak, to gorsze konsekwencje porażki prawdopodobnie odczuje mężczyzna. Dla niego taki nieudany pierwszy raz bywa piętnem na resztę życia i może wpływać na to, że zacznie unikał zbliżeń albo szukać tylko przygodnych kontaktów seksualnych. Bez zobowiązań - bez konsekwencji. Choćby dlatego tak ważne jest, by ten nieudany pierwszy raz podsumować uśmiechem (ale nie szyderczym). Lepiej łagodnie zażartować: "Ale nam zrobił niespodziankę ten twój kolega" niż powiedzieć poważnie: "No co z tobą?"
Zdarza się, że kłopot z podjęciem współżycia leży po stronie kobiety, np. kiedy wystąpi u niej pochwica, czyli mimowolny skurcz mięśni wokół wejścia do pochwy, który uniemożliwia penetrację. Przyczyną problemów w większości sytuacji jest stres, napięcie, strach. W niektórych wypadkach obrócenie wszystkiego w wyważony żart sprawia, że atmosfera między partnerami rozluźnia się. W końcu seks ma być przede wszystkim przyjemnością, wyrazem wzajemnej miłości, a nie sprawdzianem.
A jak mnie zaszyli, to co zrobimy?
Zdaniem wielu ekspertów seks dodaje pewności siebie i wiary we własną atrakcyjność. Nic więc dziwnego, że po długiej przerwie trudniej zachowywać się kusząco, ponętnie i seksownie, skoro człowiek wcale się tak nie czuje. W takiej sytuacji majlepiej zagrać w otwarte karty i powiedzieć: "Nie wiem, czy pamiętam jeszcze, jak to się robi". Wbrew pozorom takie stwierdzenie wcale nie ujmuje atrakcyjności, jest szczere i wyjątkowo rozbrajające.
To uczucie dobrze znają młode mamy. Choć teoretycznie trzeba powstrzymywać się od seksu przez sześć tygodni połogu, to w praktyce u wielu par trwa to znacznie dłużej. Jeszcze przed porodem - np. z powodu zagrożonej ciąży lub złego samopoczucia kobiety - lub długo po nim unikają seksu, by wreszcie zdecydować się na ten (drugi) pierwszy raz. Wtedy właśnie czułość, delikatność i uśmiech przydają się najbardziej. Widząc przed sobą skupionego i bardzo poważnego partnera, który zdaje się mówić: „Nareszcie, sprawdźmy zatem czy się nie zmieniłaś po porodzie", kobieta jest bardzo zestresowana. - Właśnie tak się czułam - wspomina mama trzyletniego Filipa. - Mąż bardzo się bał, że zrobi mi krzywdę, więc działał pomału, strategicznie, sprawdzał, czy mnie nie uszkodził. Tymczasem ze zdenerwowania serce biło mi coraz szybciej i szybciej. W końcu nie wytrzymałam i zażartowałam, mówiąc: A jak mnie zaszyli, to co zrobimy? Stres tej „chwili próby" od razu prysł. I całe szczęście.
- Do dziś pamiętam taką scenę z filmu "Ucieczka gangstera" z Kim Basinger: jej mąż - złodziej wychodzi z więzienia i wreszcie, po długiej przerwie mogą się znowu kochać - mówi Katarzyna, 33-letnia dziennikarka. - Najpierw są bardzo spięci, milczący, aż w końcu jedno z nich mówi: Ja też się boję, czy nam wyjdzie. Wybuchają śmiechem i zaczynają bardzo czule pocieszać się nawzajem. W tej scenie Kim Basinger jest dla mnie o wiele seksowniejsza, kobieca i prawdziwa niż w "9 i pół tygodnia".
Organ prawdy w żartobliwej oprawie
Szacuje się, że problemy ze wzwodem ma w Polsce około 2 mln mężczyzn. To jednak tylko dane szacunkowe, ponieważ policzyć można tylko tych, którzy zgłosili się z tym do lekarza. Niestety, wielu tego nie robi. A o zaburzeniach erekcji wiedzą wtedy tylko oni... i ich partnerki. By ułatwić parom rozmawianie na ten trudny dla mężczyzn temat powstało kilka książek, były kampanie społeczne. Większość tych działań oparta była (lub przynajmniej okraszona) żartem. Wydano książkę pt. „Co każdy duży chłopiec wiedzieć powinien", w której poza wypowiedziami ekspertów, było wiele zabawnych rysunków Andrzeja Mleczko. Pojawiło się polskie wydanie książki „Podbrzusze mężczyzny" seksuologa Kennetha Purvisa, w której przyrodzenie nazywane jest „organem prawdy", „Wacusiem", „wyskoczkiem i wyprostkiem". Całość również okraszono zabawnymi rysunkami. Po co ta cała żartobliwa oprawa? Żeby zbagatelizować sprawę? Nie, wręcz przeciwnie, by przełamać męskie milczenie i ułatwić panom dialog z partnerką. Jeśli nie będą wiedzieli, jak wybrnąć z trudnej sytuacji w sypialni - zażartują.
Wyżyny, fale i zagłębia...
Kobiety też mają swoje małe tajemnice. Często dotyczą one wałeczków na brzuchu lub udach. I choć przecież widać je gdy jesteśmy w ubraniu, to bez niego, np. w sypialni, wydają się jakieś takie większe. Jeśli kobieta nie akceptuje swego ciała i nie lubi go, to w sytuacji intymnej wstyd może stać się dominującym uczuciem. I wtedy poczucie humoru przychodzi z pomocą,.
- Obawaiłam się, że usłyszę złośliwy komentarz, dlatego sama porównałam swoje ciało do różnych ukształtowań terenu - mówi Marta, która wciąż nie może „zgubić" po ciąży nadprogramowych 20 kg. - Przytulam męża do wyżyny, czyli piersi, a wokół są fale i zagłębia. Nie chciałam zadręczać go ciągłym mówieniem: „jestem gruba", więc ubrałam się w takie określenia, które nas bawią, a mnie ośmielają.
Polacy generalnie wstydzą się mówić o seksie. Co gorsze, 30% z nich nie potrafi rozmawiać o nim z własną partnerką/ partnerem. To się na szczęście pomału zmienia. Emisja takich seriali, jak choćby „Seks w wielkim mieście", gdzie cztery przyjaciółki nieustająco opowiadają sobie nie tylko o sukcesach, ale i porażkach w łóżku, pokazuje, że w sferze seksualnej warto mieć dystans do siebie. Dzięki temu jest o czym porozmawiać i z czego się pośmiać. A krępujące przygody, które nam się przytrafiają (np. nieudane eksperymenty z gadżetami erotycznymi) mogą być przestrogą dla innych. Najlepiej jednak najpierw pożartować z tego z partnerem.
KRONIKA WYPADKÓW MIŁOSNYCH
Jestem bardzo wysportowany i chciałem tygrysim skokiem pojawić się w łóżku obok mojej partnerki. Niestety, źle wymierzyłem odległość i wykonałem fikołka, praktycznie, za łóżko. „Szybki jesteś" - podsumowała moja dziewczyna wyciągając mnie ze szpary między łóżkiem a oknem. (Kuba 34 lata)
Kupiłam na stacji benzynowej taką śmieszną prezerwatywę z gumowym kaktusem na końcu. Chciałam, żeby było zabawnie, żeby coś urozmaicić. Figurka oderwała się i została we mnie. Ze zdenerwowania, ani ja, ani partner nie mogliśmy jej wyciągnąć. Zrobił to dopiero lekarz. Od tej pory hasło: „Poeksperymentuj w łóżku" bawi nas do łez. (Monika 27 lat)



