• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Rok po roczku… czułam się jak kawał boczku!
  • Niezdrowe rumieńce
  • Potrzebowałam fachowej pomocy
  • Wielkie wygładzanie
  • Jadłospis pierwszoklasisty
  • W przyjaźni z własną wątrobą
  • Ekspert od kuchni
  • Tyjesz po lekach?
  • Przestałam wierzyć w diety cud
  • Jestem gruba, ale szczęśliwa
  • więcej w tym wydaniu

Pocałuj dla zdrowia

Superlinia, 8/2008; 70-71
Zuza Wiśniewska
  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
Większość ludzi lepiej pamięta pierwszy pocałunek niż pierwszy seks. Czemu? Bo angażuje on większy obszar mózgu. Częste pocałunki poprawiają samopoczucie, a podobno przedłużają życie nawet o 5 lat!

Najnowsze badania przeprowadzone w Europie wykazały, że całujemy się coraz mniej. Jeszcze 10 lat temu przeciętny Europejczyk robił to 214 razy w ciągu roku, dziś już tylko 141 razy. To naprawdę niewiele, biorąc pod uwagę, że nie każdy z pocałunków jest naprawdę namiętny i wystarczająco długi, by poruszyć w ciele ukochanej osoby lawinę rozkoszy. Zdaniem filematologów, czyli naukowców badających naturę pocałunku, tylko ten odpowiednio wykonany pobudza łańcuszkowo wszystkie zmysły (od smaku, czucia i zapachu po ośrodki przyjemności i podniecenia w mózgu). Nie sprawi tego szybkie cmoknięcie na pożegnanie, ani radosny buziak, będący wyrazem sympatii. Tylko czułe, gorące i naprawdę namiętne pocałunki służą zdrowiu, urodzie, a przede wszystkim wzmacniają więź między partnerami i sprawiają, że namiętność wygrywa z rutyną.

Dlaczego się całujemy

Zdaniem antropologów całowanie jest wrodzoną zdolnością, choć nie wszyscy z niej korzystają. Szacuje się, że prawie 10% narodów i plemion poprzestaje na przytulaniu lub ocieraniu się partnerów nosami lub policzkami. Tak robią na przykład Eskimosi oraz mieszkańcy Polinezji. Głębokie pocałunki do złudzenia przypominają odruch ssania, z którym przychodzą na świat wszystkie ssaki. Antropolog Desmond Morris w książce „Zrozumieć niemowlę" twierdzi, że większość noworodków ssie pokarm nie tylko, gdy są głodne, ale dla samej przyjemności. Zgodnie z inną tezą, pocałunki są „produktem ubocznym" sposobu w jaki kobiety karmiły kiedyś swoje dzieci - przekazywały im wprost do ust pokarm, który wcześniej przeżuły.

Na języku znajduje się większość z dziesięciu tysięcy kubków smakowych, dlatego - zdaniem niektórych badaczy - pocałunek służy przede wszystkim „sprawdzeniu - posmakowaniu" partnera, czy jest zdrowy i ma dobre geny. Do dziś wiele kobiet przyznaje, że podczas pierwszego pocałunku zawsze (nawet podświadomie) zwracają uwagę na oddech, smak i jakość uzębienia mężczyzny. Jeszcze jedna ważna ale niemierzalna cecha pocałunków to przyjemność. Zapewne dzięki niej przetrwały one do dziś w niezmienionej formie i nadal są wyrazem miłości, którą obdarzamy partnera. Wśród sposobów na okazywanie uczuć całowanie jest jednak na trzecim miejscu. Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS w 2005 r. Polacy pytani przez ankieterów stwierdzili, że kiedy kochają, w pierwszej kolejności dbają o ukochaną osobę (36%), okazują jej szacunek, wierność i zaufanie (34%), a następnie biorą się do całowania (16%). I oby robili to jak najczęściej, bo łączenie warg w miłosnym splocie ma prawie same plusy!

Elektryzujący dreszczyk

- Kiedy dwie osoby łączą się w miłosnym uścisku, ich usta wysyłają, jak zbadano, impulsy elektryczne - twierdzi Julie Enfield, autorka książki „Całuj i mów. Prawdziwa historia pocałunku". Oto sekret dreszczyku, jaki zwykle towarzyszy pierwszym zbliżeniom ust. Już po chwili tętno obojga zakochanych przyspiesza, jak podczas biegu na 100 m. Oddychają coraz częściej, dzięki czemu do płuc dociera więcej powietrza. Bardzo szybko poprawia się ukrwienie całego ciała, zwłaszcza miejsc intymnych. Wielu seksuologów podkreśla, że namiętne pocałunki to najlepszy scenariusz na udaną grę wstępną - kompleksowo rozgrzewają całe ciało. Rozpalają kobietę o wiele bardziej niż wyszukane pieszczoty, a przede wszystkim angażują oboje w równym stopniu. W całowaniu nie ma miejsca na udawanie czy brak zaangażowania. Pocałunek bez poruszania wargami lub finezyjnego manipulowania językiem jest po prostu nieprzyjemny i traci cały urok. Długie manewry w obrębie ust to także recepta na piękny wygląd. Znikają drobne zmarszczki wokół ust, a skóra twarzy jest zaróżowiona, gładsza i bardziej promienna. Niektóre kobiety nazywają całowanie naturalnym liftingiem, bo angażuje ono ponad 30 mięśni twarzy. Trzeba być naprawdę namiętną, by poruszyć je wszystkie! Częste pocałunki są też gwarancją zdrowia, wzmacniają odporność i mogą przedłużyć życie aż o pięć lat. A do tego znacznie poprawiają samopoczucie, ponieważ przyjemne doznania z okolicy ust, są impulsem dla mózgu, który zaczyna wytwarzać więcej serotoniny i oksytocyny (ona właśnie daje poczucie bezpieczeństwa i wzmacnia więź z ukochaną osobą). Słowem: im więcej czułości, tym trwalszy związek. I to jeszcze bezstresowy, bo każde spotkanie ust relaksuje i odpręża jak masaż, choć wykonany tylko w rejonie twarzy. W miejscu, gdzie skóra przechodzi w czerwień warg, znajduje się najwięcej receptorów nerwowych wrażliwych na bodźce seksualne, a część mózgu odpowiedzialna za pracę ust i języka jest większa niż ta, która odpowiada za narządy płciowe. Zdaniem niektórych seksuologów całując się można odczuć tyle samo przyjemności, co przy pełnym zbliżeniu. A ci, którzy osiągają wtedy spełnienie, znaleźli sposób na seks najbardziej bezpieczny. Bo choć w ustach bytuje ponad 200 różnych bakterii, większość z nich nie wywołuje chorób. Alergiczna reakcja na ślinę drugiej osoby zdarza się niezwykle rzadko (to tzw. OAS, czyli oral allergy syndrom - ustny zespół uczuleniowy). Jeśli jednak uczulenie się ujawni, trzeba uważać. Pierwszy niepokojący znak to pieczenie warg, duszność lub kaszel.

Szybki numerek czy trzepot motyla

„Całowanie w rękę nagiej kobiety jest stratą czasu" - w ten sposób Carl Goldoni, komediopisarz, podsumował podejście większości mężczyzn do całowania. Dla nich całowanie jest wstępem do współżycia, a nie wyznaniem miłości (jak mylnie sądzi większość kobiet). Panowie bardzo chętnie skracają ten etap czułości. Po pierwsze dlatego, że nie wszyscy czują się dobrzy w całowaniu, a po drugie - natura stworzyła ich tak, że dużo szybciej niż kobiety są gotowi do pełnego zbliżenia. Długie przytulanki są dla nich po prostu męczące. Zespół Gordona Gallupa z New York State University opublikował niedawno wyniki ankiety przeprowadzonej wśród studentów. Dziewczyny odpowiadały zgodnie, że całowanie jest dla nich sposobem na to, by lepiej ocenić potencjalnego partnera i podtrzymać silną więź z mężczyzną. Dla płci męskiej pocałunki są zdecydowanie mniej ważne. Traktują je raczej jako szybki wstęp do stosunku seksualnego, a im dłużej trwa związek, tym mniejszą mają ochotę na całowanie partnerki. Może więc zamiast nudnych i męczących pocałunków zaproponować panom grę miłosną Papuasów? Ci, by okazać uczucia, obgryzają ukochanej kobiecie rzęsy. A może wzorem mieszkańców Tahiti, spróbują namiętnie pocierać jej twarz nosem lub łaskotać rzęsami (mieszkańcy Wysp Trobrianda na Oceanie Spokojnym nazywają ten rodzaj pocałunku trzepotem motyla). W Indiach lub Japonii natomiast, lepiej  powstrzymać się od pocałunków w miejscu publicznym. Tam uważane są za gest bardzo intymny i dozwolony tylko w sypialni. Podobnie jest w niektórych krajach islamskich, choć zakaz całowania jest bardziej restrykcyjny. Za całowanie się w publicznym miejscu parę bez ślubu można skazać na 99 batów!

  • 26 kcal/min - w takim tempie chudniesz podczas całowania
  • 28 grudnia - zaznacz w kalendarzu, to Międzynarodowy Dzień Pocałunku!

KISS - MISTRZ

Powinien mieć duże i pełne usta, górna warga może być nieco większa od dolnej. Wiele kobiet lubi, gdy rowek w górnej wardze jest wyraźnie zaznaczony. Jeśli podczas pocałunku mężczyzna przechyla głowę w prawo, to unikniecie kłopotliwego wyginania nosów - większość ludzi bowiem (ok. 65%) odgina głowę w tę stronę. Jeśli pochodzi z miasta, to zgodnie z ostatnim raportem dotyczącym całuśnych obyczajów wśród Polaków - będzie całował często... ale nieco krócej niż jego koledzy z małych miasteczek i wsi. Ci potrafią zagłębić się w ustach ukochanej na ponad minutę. Hmmm... to chyba nadal zbyt krótko. (źródło: raport NIVEA 2006, ankiety wśród 30 tys. Polaków)

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt