1 ROZKOSZNA PRZERWA W PRACY
Jeśli jesteś zatrudniona w tzw. normalnym miejscu, masz w ciągu dnia 30-60 minut wyłącznie dla siebie. Jest pełnia lata, połowa koleżanek i kolegów na urlopach… Zastanów się, ile fantastycznych rzeczy można zrobić w porze lunchu, zamiast ślęczeć przy biurku i przeżuwać smętnie kanapkę, plotkować w kuchni, podgrzewając gołąbki w mikrofali, lub, o zgrozo, wypalać cztery papierosy do czwartej kawy. Firmowy kurs biznesowego angielskiego w czasie przeznaczonym na relaks to też nie najszczęśliwszy pomysł.
Chcesz naprawdę odpocząć i bez odrazy wrócić do swoich zajęć? Wyjdź z budynku – to po pierwsze. Oswój na nowo okolicę, która już ci się pewnie opatrzyła. Zajrzyj do najbliższego parku lub na skwerek, popatrz na ptaki i drzewa. Może da się tam zrzucić pantofle i podreptać przez chwilę po trawie? Jeśli nie masz siły spacerować, przysiądź na ławce z „lekką” książką (nie zabieraj z biura arkuszy kalkulacyjnych do przejrzenia). Lub wystaw buzię do słońca na kilka minut – koniecznie pod ochroną ciemnych okularów i kremu z filtrem. Zjedz sałatkę w kawiarnianym ogródku, obejrzyj kilka wystaw sklepowych i uśmiechnij się beztrosko do swojego odbicia. Przymierz sukienkę, która wydaje ci się „nie w twoim stylu” – a nuż zmienisz zdanie? Większość przyzwoitych zakładów fryzjerskich ma w ofercie masaż skóry głowy przy okazji mycia – zafunduj sobie taką przyjemność. Na mycie i czesanie możesz wejść z ulicy, nie umawiając się z wyprzedzeniem, a pół godziny później wrócisz do biura jak nowo narodzona. Niech ktoś się zajmie twoimi włosami lub dłońmi, a ty w tym czasie myśl o niebieskich migdałach!
2 MINIURLOP MAKSIRADOŚĆ
Wysłałaś rodzinkę na dwa, trzy, cztery tygodnie wakacji? Brawo! Zapomnij o poczuciu winy i egoistycznie zajmij się sobą, ten jeden, jedyny raz… Gdzieś w Polsce jest miejsce, które czeka tylko na to, byś je odkryła i skorzystała ze wszystkich jego uroków, dobrodziejstw, nawet niespodzianek. Tydzień – ba, weekend – w takim zakątku da ci więcej, niż pełny turnus leżakowy z ukochaną hałastrą pod opieką. Bo przecież najważniejszy jest twój niezmącony niczym wypoczynek.
Jeśli szukasz odosobnienia, wybierz weekend w gospodarstwie agroturystycznym, urządzonym w leśniczówce, starym młynie, góralskiej chacie, położonym w trudno dostępnym miejscu. Takim, które zna tylko kilku przyjaciół właściciela. Będziesz miała rustykalny pokój, własną łazienkę, domowe jedzenie – telewizji i internetu pewnie nie. Może uda ci się pójść na grzyby, popływać kajakiem, przejechać się na masywnym rumaku, nawdychać się nieskażonego powietrza. Cudownie odpoczniesz i… zatęsknisz za swoim „cywilizowanym” światem. Jeśli chcesz zakosztować relaksu przez duże „R”, może poprawić urodę i trochę się rozpieścić – pojedź do ośrodka spa w miejscowości uzdrowiskowej. Dwa dni rozkosznych zabiegów cię nie zrujnują, a wrócisz wymasowana, promienna, zdrowa i piękna. W poszukiwaniu szalonych rozrywek i możliwości podglądania tzw. wielkiego świata, ruszaj do znanego kurortu i luksusowego hotelu – Jastarni, Krakowa, Kazimierza, Sopotu, Zakopanego. Zabierz kobiece sukienki, dużo kosmetyków upiększających i… wszystkie oszczędności. Wytańczysz się na dyskotekach, poznasz kilka zabiegów o egzotycznych nazwach, pojeździsz bryczką lub popływasz na jachcie. Wrócisz roziskrzona i -– bardzo zmęczona. Ale szczęśliwa!
3 RUCH NA TWOJĄ MIARĘ
Jeśli nigdy nie przepadałaś za sportem, zastanów się, dlaczego. Może może po prostu jesteś indywidualistką, a większość ofert – aerobik, siłownia – dotyczy rekreacji stadnej? Pomyśl jednak, ile tracisz, spędzając wolny czas na kanapie: przede wszystkim niesamowite uczucie euforii, jakie daje wysiłek fizyczny. Poza tym – sprawność, młodszy i zdrowszy wygląd, lepszą figurę. Dobra wiadomość: możesz to wszystko mieć, nie zmuszając się do rzeczy, które wywołują w tobie uczucie dyskomfortu. Wpraw ciało w ruch na swoich własnych warunkach – kiedy, gdzie i z kim chcesz.
Opcja pierwsza: sama w domu. Latem nie najlepsza, bo szkoda świeżego powietrza, ale... od czegoś trzeba zacząć. A ty musisz najpierw się przekonać, jak wspaniale ruch poprawi twoje samopoczucie. Zainwestuj w rowerek stacjonarny, mały batut (zwany powszechniej „trampoliną”) lub – na początek skromniej – w zwykłą skakankę. Ćwiczenia na tych przyrządach są bardzo intensywne, spontaniczne i proste, nie wymagają wielkich umiejętności ani treningu. Jeśli nuży cię monotonia skoków czy pedałowania, puszczaj sobie rytmiczną muzykę, oglądaj teledyski lub ukochany serial.
Bez sprzętu możesz wyżyć się w tańcu: po prostu tak, jak byś była sama na dyskotece. Albo kup płytę z lekcjami tańca brzucha (flamenco w bloku
odradzamy) i do tego seksowny pas w sklepie indyjskim. Koniecznie tańcz przed lustrem! Po tygodniu okaże się, że masz ochotę robić to codziennie – i o to chodzi!
Opcja druga: sama w plenerze. Pora jest idealna. Możesz spacerować, biegać lub jeździć na rowerze, także w towarzystwie odpowiednio przyuczonego psa. Pamiętaj, że na zróżnicowanym terenie potrzebny jest bezpieczny rower z odpowiednią liczbą przerzutek oraz, bezwzględnie, kask, do joggingu zaś dobre buty z amortyzowaną podeszwą. Wyprawy takie (w umiarkowanym tempie) mają tę dodatkową zaletę, że sprzyjają refleksji, dają dużo czasu psychicznego, który możesz poświęcić sobie i swoim sprawom, ruch zaś sprawia, że rozmyślania te samoistnie stają się bardziej optymistyczne.
Opcja trzecia: osobisty trener. Może pomyślisz, że to zbyt ekskluzywny czy elitarny pomysł, ale – czyż nie kuszący? Wynajmujesz osobę, która w dogodnych dla ciebie godzinach uczy cię pływać, tańczyć, jeździć na rolkach, boksować worek, układa dla ciebie indywidualną dietę oraz zestaw ćwiczeń. Trenerzy indywidualni zwykle znają i uprawiają wiele dyscyplin sportu, mają też szeroką wiedzę z zakresu
dietetyki, medycyny, anatomii i traktują cię „całościowo” – dostosowują scenariusz spotkań zarówno do twoich oczekiwań, jak i przeciwwskazań. Z takim trenerem możesz spotkać się, gdzie chcesz: w siłowni, w domu, na łonie natury, na basenie… Możesz mu powiedzieć, ile kilogramów chciałabyś zrzucić w ciągu miesiąca i w których miejscach… Podczas treningu jesteś w centrum uwagi, każda minuta służy wyłącznie tobie… Owszem, to kosztowna rozrywka (min. 100 zł za godzinę), zanim jednak powiesz „nie”, pomyśl „jestem tego warta”.
4 TRIUMFUJĄCA KOBIECOŚĆ
Jak najczęściej się kochaj – seks w każdym wieku dodaje witalności i urody, niweluje stres, opóźnia procesy starzenia. Masz w wakacje trochę wolnego czasu… Nie marnuj go na pranie dywanów i rozwiązywanie krzyżówek, kiedy sfera intymna leży odłogiem.
Jeśli chcesz się naprawdę dobrze poczuć we własnym ciele, zatroszcz się ze szczególną uwagą o te części, które miło ci się kojarzą – na przykład z seksem właśnie – a lubią płatać ci figle i psuć radość z bycia kobietą. Do najczęstszych niedomagań należą infekcje pochwy, nieregularne cykle, dyskomfort w trakcie i po stosunku, źle dobrana antykoncepcja. Nawet jeśli od lat masz jednego, stałego, pewnego partnera (lub długą przerwę we współżyciu), przynajmniej raz do roku powinnaś odwiedzić ginekologa. Warto znaleźć dobrego i zaprzyjaźnić się z nim na dłuższy czas, by rozumiał twój organizm. Dlaczego nie spróbować w tym miesiącu? Przynajmniej nie będziesz musiała wyplątywać się z trzech warstw ubrania… Dobry ginekolog rutynowo zbada twoje piersi, nie pytając za każdym razem, czy robisz to sama w domu. Zrobi badanie wziernikowe i zleci cytologię. Zapyta o częstotliwość twoich cyklów (powinnaś mieć dzienniczek na minimum rok do tyłu – zacznij go prowadzić od teraz), o upławy i niezidentyfikowane bóle w podbrzuszu, o liczbę wypalanych papierosów. Zainteresuje go nawracający trądzik u dorosłej kobiety. Nie będzie zbywał twoich pytań o antykoncepcję. To wystarczy. Możesz mu zaufać.
- Kilka słów o zapobieganiu
• Nie kochaj się z nowym partnerem bez prezerwatywy, nawet jeśli któreś z was bardzo jej „nie lubi”. Poczekaj na etap zwierzeń i wspólnych planów
• Uwierz, że nowoczesna pigułka, o niskiej zawartości estrogenów, nie doda
ci kilogramów
• Rzuć palenie – będziesz miała więcej metod antykoncepcyjnych do wyboru
• Pamiętaj, że „pigułka ostatniej szansy” nie powoduje poronienia. Traktuj ją jednak jako ostateczność, ponieważ duża dawka hormonów to także duża ingerencja w twój organizm
•Wyreguluj cykl pod kontrolą lekarza.
- Kilka słów o zdrowiu intymnym
• Skrupulatnie przestrzegaj wraz z partnerem higieny miejsc intymnych
• W trakcie leczenia nadżerek lub infekcji unikaj basenów, sauny, przedwczesnego wznawiania współżycia
• Zapomnij o irygacjach pochwy – robią więcej szkody niż pożytku
• W okresie przed- i menopauzalnym nie wzbraniaj się przed HTZ, jeśli źle się czujesz. Pamiętaj jednak, że masz do wyboru inne środki zaradcze: leki ziołowe, homeopatię, nawet psychoterapię, a decyzja należy do ciebie.
5 SKRZYDŁA U NÓG
Jeśli stopy, kostki i łydki nieefektownie puchną ci po długiej podróży czy po całym dniu pracy przy biurku lub na stojąco, ale skóra zachowuje zdrowy wygląd i koloryt, prawdopodobnie masz problem z układem limfatycznym, który nie nadąża z odprowadzaniem wody z komórek. Przyczyną tej dolegliwości jest bezruch: naczynia limfatyczne – w przeciwieństwie do żył – nie posiadają zastawek, ich jedyną siłą napędową jest nacisk twoich mięśni.Dlatego kluczową rolę w zwalczaniu problemu „ciężkich nóg” jest systematyczna – podkreślamy – aktywność fizyczna. Wykorzystaj lato, by wypracować zdrowe nawyki. Jak najwięcej spaceruj. Gdzie tylko się da, chodź boso – szczególnie po plaży, bo to najlepszy trening dla nóg ze skłonnościami do obrzęków. Fantastycznie działają: nordic walking, rower, wspinaczka po schodach, chodzenie na palcach, okrężne ruchy stopami. Odpoczywaj z nogami uniesionymi powyżej poziomu klatki piersiowej. Stosuj na nogi żele, kremy i chłodzące spraye z wyciągiem z kasztanowca, grejpfruta czy imbiru – działają drenująco. Wypróbuj jeden z wielu dostępnych bez recepty drenująco-wyszczuplających preparatów doustnych, ukierunkowanych nie na cellulit, lecz konkretnie na dolne partie nóg, dotknięte obrzękami (tabletki, mieszanki do picia). W gabinecie zafunduj sobie zabieg drenażu limfatycznego (w specjalnych nogawkach uciskowych) lub specjalistyczny masaż. Zainwestuj w domowy, elektryczno-wodny masażer do stóp, do którego możesz dosypywać i wlewać specjalne sole i płyny potęgujące skuteczność walki z opuchlizną. Najlepszym (i najtańszym!) rozwiązaniem będzie codzienny, najlepiej wieczorny automasaż uciskowy stóp i łydek, zawsze w kierunku od palców ku górze – technikę opanujesz samodzielnie w kilka dni. Leczniczy pedikiur wieńczy dzieło. I coś jeszcze: twoje nogi będą piękniej i szczuplej wyglądać – a tobie przy tej okazji poprawi się humor – jeśli je starannie wydepilujesz, nadasz ich skórze jasnozłoty odcień delikatnym samoopalaczem i satynowy blask specjalnym balsamem.
6 BŁOGI SEN
Dlaczego nasze babcie wkładały do bieliźniarek woreczki z suszoną lawendą? Zapewne z powodu tajemnej wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie, nie w wyniku podejścia naukowego… Prawda jednak jest taka, że zawarte w lawendzie wieloskładnikowe olejki eteryczne działają kojąco na nasz organizm – zwłaszcza na system nerwowy. I pewnie dlatego pościel nasycona jej zapachem wprost zaprasza do długiego, niezmąconego snu, po którym budzisz się piękna i gotowa na kolejne wyzwania…
W praktyce bywa mniej sielankowo: trudno ci zasnąć, bo w głowie kłębią się stresy z całego dnia (oraz z tego, który dopiero ma nastąpić). Wykorzystaj lato, by to zmienić. Nie biegnij od razu do lekarza po tabletki. Pamiętaj – sen to jeden z twoich najlepszych naturalnych sprzymierzeńców. Stoi na straży twojego zdrowia, urody i witalności. Nie zaniedbuj go, spędzaj z nim regularnie osiem godzin na dobę, jeśli chcesz się w stu procentach zregenerować. Jako przyjaciel bywa jednak kapryśny – wymaga rytuałów, trzeba mu dogadzać i kusić go, by zechciał przyjść. Takie droczenie się może być miłe lub wręcz niezbędne, szczególnie po nocy zarwanej na letnim grillu. W sytuacjach awaryjnych uratuje cię kwadrans w bardzo ciepłej kąpieli z kilkoma kroplami olejku lawendowego właśnie i uchylone okno w sypialni. Przed zanurkowaniem w świeżą pościel możesz wypić kubek ziołowej herbaty – lawenda świetnie komponuje się na przykład z rumiankiem: ten duet nie tylko cię uspokoi, lecz także złagodzi dolegliwości trawienne.
A na co dzień pamiętaj o żelaznych zasadach: ostatni posiłek zjadaj najpóźniej dwie godziny przed snem, żadnych poważnych lektur do poduszki ani nocnych horrorów w telewizji, intensywne ćwiczenia przełóż na inną porę dnia, bo wysiłek nie usypia, lecz pobudza. A wówczas sen wypuści cię rano z objęć rześką i wesołą…



