• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Szybki marsz
  • Zrezygnować czy powalczyć z puszystością?
  • Dieta przyszłej mamy
  • Jak mądrze gubić wagę
  • Marzena Słupkowska: Ćwiczę, pływam, odżywiam się zdrowo
  • Witaminy i minerały na talerzu
  • Zielona herbata
  • W kręgu intymności
  • Smaki lata w środku zimy
  • Jak przygotowywać mrożonki
  • więcej w tym wydaniu

Marzena Słupkowska: Ćwiczę, pływam, odżywiam się zdrowo

Superlinia, 01/2007
Joanna Donner
  • Marzena Słupkowska, fot. KAPiF
więcej zdjęć
Zawsze staram się powiedzieć widzom coś miłego, szczególnie wtedy, gdy zapowiadam wyjątkowo brzydką pogodę - mówi MARZENA SŁUPKOWSKA, znana prezenterka TVP.

Jak się zostaje „pogodynką"? Wiele młodych dziewcząt zapewnie marzy o tym oglądając panią w telewizji.

Zaczęło się od castingu w Telewizji Bydgoszcz. Zostałam przyjęta i po półrocznych przygotowaniach wdrożona do pracy jako prezenterka pogody. Do redakcji przyszedł faks z wiadomością, że Telewizja Informacyjna w Warszawie poszukuje prezenterów. Należało wysłać swoją ofertę oraz kasetę video i czekać na odpowiedź.
Postanowiłam osobiście dopilnować sprawy, zawieźć kasetę i dostarczyć ją do sekretariatu. Udało się, a ponieważ byłam na miejscu, jeszcze tego samego dnia zaproszono mnie na rozmowę i zostałam przyjęta.

Można powiedzieć, że dopomogła pani szczęściu.

O, tak. To moja życiowa dewiza. Zawsze bardzo się angażuję w to, co robię. Wierzę, że licząc tylko na szczęście, bez pracy i wysiłku, szybko się można przeliczyć. Mam za sobą kilka lat takiego „dopomagania szczęściu".  Aby pogodzić pracę ze studiami, codziennie wstawałam o 5 rano, po wyjściu ze studia biegłam na wykłady albo do biblioteki, jeździłam na dyżury prezenterskie z Bydgoszczy do Warszawy, a ponieważ bardzo mi zależało na tym, żeby ktoś nie pomyślał, że liczę na „ulgową taryfę", uczyłam się naprawdę solidnie. Był to najpierw wydział marketingu i zarządzania na Akademii Rolniczo-Technicznej w Bydgoszczy, potem kontynuowałam ten kierunek na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i tam zrobiłam dyplom, a dodatkowo jeszcze dwuletnie studia podyplomowe w Chicago, na Dominican University - MBA (kierunek - biznes międzynarodowy). Nigdy nie wiadomo, co się w życiu przyda.

Proszę opowiedzieć, na czym polega praca prezentera pogody. Czy tylko przekazuje on napisany przez kogoś tekst, czy przygotowuje go samodzielnie?

Na początku bardzo dokładnie sprawdzano nasze teksty, oceniano, narzucano pewne normy. Teraz mamy dużo więcej swobody i każda zapowiedź jest w jakimś stopniu odzwierciedlaniem osobowości prezentera. Oczywiście, najważniejsze są informacje przygotowane przez synoptyków, ale bardzo lubię sama wyszukiwać różne ciekawostki tematycznie związane z programem. Lubię powiedzieć widzom coś miłego, szczególnie w pochmurny dzień, żeby nie mieli do mnie żalu. Niedawno dowiedziałam się, że meteoropatom, czyli osobom wrażliwym na zmiany pogody, bardzo poprawia nastrój wypicie filiżanki gorącej czekolady. Sama to wypróbowałam - działa! Na mnie zresztą zawsze działa, bo uwielbiam czekoladę.

No  właśnie, nawet na tę rozmowę umówiłyśmy się u „Wedla". A co z superlinią, jak nietrudno zauważyć, chyba dba pani o sylwetkę?

Choć nie mam skłonności do tycia, przestrzegam pewnych reguł i można powiedzieć, że wypracowałam własną „filozofię odżywiania", która ułatwia mi utrzymanie szczupłej sylwetki. Nie narzucam sobie wielu ograniczeń, bo lubię jeść dobre rzeczy, ale nie jadam ziemniaków i bardzo rzadko pieczywo (tylko pełnoziarniste). Nie uznaję diet. Raz tylko próbowałam kapuścianej, słynnej i modnej diety, polegającej na jedzeniu na okrągło i w dowolnej ilości zupy jarzynowej. Jadłam tę zupę przez dwa dni, a trzeciego dnia kupiłam pudełko ptasiego mleczka i... było po diecie - zjadłam wszystko!

Zdecydowanie nie jadam żadnych fast foodów ani tego typu niezdrowych potraw. Staram się zdrowo odżywiać, jadam 3-4 razy dziennie: sałatki, warzywa, owoce, tłuste ryby i chude mięso oraz sery - ale niezbyt dużo. Zawsze przed wyjściem z domu zjadam śniadanie, bo podobno osoby, które nie jadają śniadań, mają częściej skłonności do tycia, niż te, które jedzą je regularnie. Wydaje mi się, że wiele osób mocno przesadza przede wszystkim z ilością zjadanego pożywienia i stąd ich kłopoty z nadwagą. Ja staram się słuchać swojego organizmu, gdy mam nagle rano wielką ochotę na kubek gorącej czekolady, to ją wypijam i jest OK, ale to mi wystarcza do obiadu.

A sport?

Jako zodiakalny Wodnik bardzo lubię pływać. Lubię też długie spacery i aerobik, który ćwiczę w domu z kasetą. Wolę to, niż chodzenie do klubu i skakanie w dużej grupie. W trosce o kondycję nie korzystam z windy, a mieszkam na czwartym piętrze, więc bieganie po schodach weszło mi w krew. Kiedyś z tego powodu popełniłam drobną gafę. Do telewizji przyszedł ważny gość - pan poseł. Spotkał mnie na parterze i zapytał, jak się idzie do Programu 3 TV. - O, chętnie pana zaprowadzę - powiedziałam i poszliśmy. Gdy dotarliśmy na 5 piętro, pan poseł, solidnie zasapany, zapytał: a wy tutaj nie macie windy?

Prezenter prezentuje nie tylko pogodę, ale też siebie. Czy korzysta pani z porad stylistów, czy raczej sama decyduje o stroju i wyglądzie?

Pogodę zapowiadamy albo na balkonie, albo w studiu. Na balkon pasuje strój sportowy, często z konieczności, bo bywa tam chłodno i wietrznie, do studia można ubrać się elegancko. W pracy korzystam z porad stylistów, choć bywa z tym różnie. Kiedyś pewien pan uparł się, żeby mi ufarbować włosy na rudo i obciąć grzywkę. Ja - ruda i z grzywką? Nigdy! Nie zgodziłam się i sprawa stanęła „na ostrzu nożyczek" - na szczęście mój szef wykazał pełne zrozumienie i pan stylista musiał zrezygnować ze swojej wizji.

Prywatnie lubię styl klasyczny, uwielbiam szpilki i choć wiem, że to niezdrowe, prawie wszystkie moje buty mają takie obcasy. Jestem też zwolenniczką spódniczek i sukienek. Kiedyś nawet dostałam miły list od telewidza, który napisał, że bardzo mu się to podoba i że jestem jedyną prezenterką, która nie chodzi w spodniach.

Praca telewizyjnego prezentera jest często atrakcyjnym wstępem do dalszej kariery. A o czym pani marzy?

Mam głowę pełną pomysłów oraz planów i działam tak, by je w przyszłości zrealizować, ale jestem przesądna i wolę o tym nie mówić, żeby nie zapeszyć. Jak je zrealizuję, wtedy się pochwalę.

A jednak już dziś jest okazja, by się pochwalić. Ostatnio odniosła pani wielki sukces dostając się do światowej elity prezenterów pogody. Jak to się stało?

Kilka miesięcy temu wysłałam swoją prezentację pogody w tłumaczeniu angielskim i francuskim na Międzynarodowe Forum Prezenterów Pogody. Komisja składająca się z przedstawicieli ludzi mediów, instytutów meteorologicznych z Francji, Szwajcarii, Kanady i Senegalu wybrała spośród  tysiąca zgłoszeń z całego świata 30 najlepszych prezenterów pogody. Było to wielkie wyróżnienie, duża przyjemność i zaszczyt znaleźć się tak zacnym gronie i być docenionym na forum światowym.
Przez kilka dni podczas konferencji mieliśmy okazję zapoznać się z najnowszymi badaniami dotyczącymi klimatu i zagadnień związanych z pogodą. Oglądaliśmy prezentacje, które różnią się grafiką, sposobem przekazywania informacji, wymienialiśmy poglądy i spostrzeżenia. To było naprawdę ciekawe zderzenie kultur, języków, a nawet w pewnym sensie filozofii życiowej. Forum odbyło się w Ajaccio na Korsyce, gdzie urodził się Napoleon Bonaparte. Podczas wycieczki statkiem po morzu mogliśmy podziwiać rezerwaty przyrody wpisane w kartę UNESCO. Z pogodynkami z różnych zakątków globu wymieniłam się adresami emaliowymi, jesteśmy w kontakcie i na bieżąco informujemy się o ciekawostkach pogodowych nie tylko z naszych krajów.

Przepis

Ciasteczka owsiane Marzeny Słupkowskiej

Ponieważ już się przyznałam, że lubię słodycze, podaję przepis na moje ulubione ciasteczka owsiane. Nie są bardzo słodkie, w dodatku zrobione z mąki orkiszowej (można ją kupić w sklepach z żywnością ekologiczną), która jest zdrowsza niż pszenna. Robi się je błyskawicznie, a smakują wspaniale.

Składniki na 1 blachę do piecyka
100 g margaryny, 75 g cukru, 1 jajko, zapach waniliowy lub migdałowy, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, szczypta soli, 50 g płatków owsianych, 150 g mąki orkiszowej.

Utrzeć margarynę z cukrem, dodać mąkę z proszkiem do pieczenia, jajko, zapach i sól, wymieszać. Z ciasta formować kulki i obtaczać je w płatkach owsianych, lekko spłaszczyć i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (w odstępach, bo rosną). W wersji bardziej wykwintnej każde ciasteczko można udekorować owocami kandyzowanymi, siekanymi migdałami lub połówką orzecha włoskiego. Piec 15 minut w temperaturze 180 stopni C.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)

Komentarze

  • bardzo urocza prezenterka. jestem pod wrazeniem ogladajac dzisiejsza pogode, ten uklon w strone widza z Marzeny uroda jest piorunujacy

    ~kris 2011-05-26 18:54:11

 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt